50
Szczerze mówiąc to nawet nie wiem o czym dokładniej chciałbym napisać.
Chciałbym poruszyć chyba tylko jedną kwestię, a czy faktycznie skończy się na jednej to zobaczymy. Pewnie wielu z Was przechodzi lub przechodziło przed epizod depresyjny.
Z tego miejsca nikomu nie chciałbym życzyć przeżycia tego osobiście. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć że nie jest dobrze. Jest źle, nawet chyba bardzo. Nigdy nie podejrzewałem że tak nagle można stracić sens życia, utracić wszystkie zainteresowania, wyzbyć się wszelakich przyjemności. To co kiedyś sprawiało mi radość dzisiaj jest obowiązkiem albo próbą naprawienia sytuacji. Swego czasu byle zakupy były powodem do lekkiego uśmiechu, poprawienia samopoczucia na kilka dni. Obecnie? Nie ma już czegoś takiego. Wszystko traktuje tak samo. Wyjścia ze znajomymi? Zazwyczaj próbuje udawać zajętego, niedostępnego. Nie mam ochoty na kontakty z innymi. Mój wewnętrzny głos mówi że nie jestem zdolny do takich rzeczy jak bawienie się, zagadywanie czy ogólny wygląd zewnętrzny. Gdy widzę jak inni dobrze się bawią , dociera do mnie że zawsze tak będzie i nigdy się to nie zmieni.
  Ktoś, byle kto, a jednak najważniejszy. Znajomy, koleżanka lub ktoś zupełnie obcy z Internetu. Jeśli miałbym powiedzieć co mi pomaga w takich chwilach, to właśnie kontakt z innym człowiekiem. Nie trzeba wylewać rzeki żalu, dzielić się depresją i obciążać innych swoim cierpieniem. Po sobie mogę powiedzieć że wystarczy porozmawiać o pierdołach takich jak filmy, jedzenie, miejsca do zwiedzania, zainteresowania. Temat nie jest ważny a odwrócenie uwagi od tego przygnębiającego uczucia. Gdybym miał opisać jak odczuwam te gorsze chwile to czuję fizyczny ból w okolicach serca. Co nie! Brzmi jak jakiś dowcip. Gdyby mi ktoś kiedyś tak powiedział to bym go chyba wyśmiał. Do tego dochodzą myśli o to jak sobie poradzę w przyszłości, czy to wszystko ma jakiś sens i sobie poradzę. Już mi się nie chce pisać o dodatkowym problemie w takiej sytuacji, bo nie starczy strony. Kiedyś do tego wrócę.
Pozdrawiam
0.064416885375977