Taka tam scena z serialu Miami Vice, typ był mordercą i postanawia uciekać gdy się wydało... a raczej wbić się w ścianę. Człowiek spodziewał by się jakieś muzy (serial był znany z puszczania kawałków na czasie), sceny jak sobie piątkę przybijają na komisariacie, dyskusji nad tym co czują co jest częste w nowszych produkacjach. Tutaj jest to takie surowe, bez słowa, odbiera sobie życie i ciche przejście do napisów końcowych. Dla mnie wywiera to większe wrażenie, ale to tylko moja opinia i gust :P