Pytanie
2 l
127
Zastanawiam się z czego może wynikać to, że mężczyzna 30+ zachowuje się w stosunku do kobiety w taki sposób:
- za byle pierdoły przeprasza i dziękuje po 100 razy, jakby wszystko co robi kobieta było wielką łaską i poświęceniem z jej strony,
- ciągle pyta ją o zdanie i czeka aż ona wybierze co jej odpowiada, zamiast samemu zdecydować,
- jak zrobi coś sam z siebie to ciągle się upewnia czy na pewno jej jest OK i prosi ją, by mówiła jeśli coś jest nie tak, mimo że nie ma żadnego sygnału z jej strony, że coś jej nie pasuje...
- mam wrażenie że jest zdolny nie wiem, chodzić na klęczkach jeśli ona wspomni że boli ją szyja gdy patrzy w górę...
Z tego da się chłopa wyciągnąć? Czy lepiej odpuścić, bo za grubo namieszane pod kopułą?
- za byle pierdoły przeprasza i dziękuje po 100 razy, jakby wszystko co robi kobieta było wielką łaską i poświęceniem z jej strony,
- ciągle pyta ją o zdanie i czeka aż ona wybierze co jej odpowiada, zamiast samemu zdecydować,
- jak zrobi coś sam z siebie to ciągle się upewnia czy na pewno jej jest OK i prosi ją, by mówiła jeśli coś jest nie tak, mimo że nie ma żadnego sygnału z jej strony, że coś jej nie pasuje...
- mam wrażenie że jest zdolny nie wiem, chodzić na klęczkach jeśli ona wspomni że boli ją szyja gdy patrzy w górę...
Z tego da się chłopa wyciągnąć? Czy lepiej odpuścić, bo za grubo namieszane pod kopułą?