Dyskusje ogólne
2 l
49
Chciałbym zacząć temat dot. znajomości angielskiego i hejtu związanego z jego nieznajomością. Na własnej skórze, wielokrotnie zostałem srogo zhejtowany i zminusowany kiedy na głównej pojawił się mem w całości po angielsku (i to nie podstawowy poziom) a Ja wypomniałem że powinny być polskie napisy by wszyscy mogli go zrozumieć. Totalnie nie rozumiem tego hejtu. Umysł każdego człowieka jest ukierunkowany inaczej. Równie dobrze to Ja mogę hejtować Was za to że jesteście słabi z matmy czy z chemii bo akurat z tych przedmiotów byłem kozakiem, jednocześnie nie ucząc się zbyt dużo. Tak więc będąc tutaj, mam uwagę do tych hejterów, co umieją angielski już będąc w brzuchu matki - OGARNIJCIE SIĘ! To, że wam angielski bardzo łatwo wszedł do głowy nie oznacza, że wszystkim tak łatwo wchodzi, o ile w ogóle wchodzi. Ja na ten przykład, z angielskim mam do czynienia od najmłodszych lat, potem bite 12 lat w szkole, potem kursy i uczenie się na własny rachunek i co? I jedynie co umiem to poziom komunikatywny - Nie rozumiem nic piosenek anglojęzycznych, nie rozumiem filmów bez lektora. A Wy jaki macie stosunek do ludzi nieznających angielskiego?