Witam szanowne grono. Dziś pod lupę bierzemy film polski o tytule "Powrót do tamtych dni". Dzieło to zabiera nas w pełną nostalgii podróż do Wrocławia z początku lat 90. Jest ortalion, jest bezrobocie a szczytem luksusu jest posiadanie w chałupie odtwarzacza kaset wideo. Film w zasadzie opowiada o grupce urwisów dorastających w tych kolorowych czasach. Ale niech was nie zwiodą cukierkowe ujęcia i dzieci na pierwszym planie. Nie dajcie się oszukać sielankowemu zwiastunowi na jutubach. To jest solidna porcja mięsnego, naturalistycznego kina które nie bierze jeńców. Młody Stuhr zagrał tu starego najebanego i zrobił to tak profesjonalnie, że Gajos powinien kupić mu kurwa żółty szalik na święta. Pozycja obowiązkowa dla każdgo kto lubi sobie przy łikendzie zajebać zgona przy kompie w piwnicy. Od siebie dodam jeszcze, że na końcu ryczałem jak pojebany. Daję 2/10, zachęcam do zapoznania się z tytułem i wypierdalam. Elo.