45
Byłem po kebaba i w budynku i to nie mieszkalnym, ale jakiś kołchoz wielki obok akurat gdy przechodziłem wybuchł alarm

Trochę odjebałem, bo zadzwoniłem 112, zacząłem mówić po chłopsku ileś tam metrów od przystanku w tę stronę

Chłop z numeru alarmowego się wkurwił "Ja na całą Polskę osbsługuję, niech pan mówi konkretnie"

Przelazłem na drugą stronę ulicy i podałem na przeciwko jakiego adresu, bo myślałem że ta infolinia mnie z moim miastem połącza
Policja
Chuj poszedłem dalej i po jakichś 5 minutach pomyślałem, że jak kurwa zgłosiłem to może trzeba zostać na miejscu

Wróciłem, radiowozy już są i mówię że to ja zgłosiłem

Oni, że dobrze, że sprawdzą. Ja się zapytałem czy z nimi iść, a oni żebym czekał na miejscu

No i chuj, po kilkunastu minutach obeszli budynek, powiedzieli, że wszystko pozamykane, jedynie parę okien uchylonych

Zaczęli rozmawiać jak ten alarm wyłączyć ja jeszcze spanikowany po ojca zadzwoniłem, spisali mnie i mogłem już iść
0.050348043441772