63
> Kończysz podstawówkę w 8 klasie 
> Stoisz przed tym mitycznym wyborem szkoły od którego będzie zależało to jak potoczy się twoje życie abstrahując od tego, że to gówno prawda 
> Zawsze bardziej od przedmiotów ścisłych interesowała cię praca i zarabianie pieniędzy więc wybór był prosty
> Zawodówka profil Hydraulik
> Prawda jest taka że trochę zajebałeś się w akcji z czasem i ten profil był jedynym z wolnymi miejscami więc wyboru nie miałeś
> Mijają pierwsze miesiące w nowej szkole, orłem nigdy nie byłeś ale na tle patologii błyszczysz przykładem dobrego ucznia
 > Nie licząc normalnych lekcji masz jeszcze zajecia zawodowe które dzielą się na teorie i praktykę, teorii uczy cię spoko babka ale to nie o niej dziś, natomiast praktyki uczy cię... Nazwijmy go "Majster"
> Zajecia prowadzone przez Majstra głównie wyglądają w sposób następujący:
Przychodzi majster, daje prosty projekt który trzeba odwzorować przed końcem zajęć
> Większość "materiałów do nauki" pamiętają ostatnie 4 pokolenia hydraulików, wygięte i poobijane miedziane rury, pakuły nawijane i rozwijane na ten sam gwint miliony razy i rozjebane narzędzia
> Minęło dużo czasu i zaczynasz zauważać że zostajesz sporo w tyle i są tu ludzie którzy faktycznie chcą to robić z powołania a nie przymusu tak jak ty  
> Nadchodzi czas zwątpienia, wakacje tuż tuż a ty jesteś w dupie z ocenami
> Po długiej rozmowie z rodzicami dochodzisz do wniosku że hydraulika to nigdy nie był i nie będzie twój konik więc postanawiasz zmienić szkołę a roku i tak nie zdasz 
> Po wakacjach przepisujesz się do szkoły dla dorosłych i przychodzisz do niej tylko raz na pół roku oddać kartę zadań, kto uczył się w takiej szkole wie jak to wygląda 
> Kończysz 18 lat i dzień po od razu zaczynasz szukać pracy, na ten moment robiłeś w różnych zawodach od prac dorywczych po sprzedawcę używanych samochodów w komisie aż kończysz na ochronie w supermarkecie
> Spoko praca, na łeb nie pada, spoko ludzie, dużo godzin a w przypadku tego że jeszcze nie płacisz podatku to profit w chuj, zawsze siódemka z przodu jest
> Do twojego sklepu często przychodzą znajomi i nauczyciele z podstawówki i zawodówki w tym pan Majster szczególnie że mieszka mniej niż 100m od twojego sklepu 
> Pewnego dnia godzinę przed zamknięciem przychodzi twój znajomy z zawodówki Gruby 
> Zaczynacie z grubym gadać o starych czasach i od słowa do słowa dowiadujesz się że gruby nadal kibluje w zawodówce 
> Chwilę przed tym zanim gruby wyszedł z paczką szlugów i energolem rzuca tekstem
"Staaaary właśnie miałem ci mówić, pamiętasz naszego Majstra z zawodówki, chłopie gdybyś ty kurwa wiedział jak dziadek na ciebie napierdala, za każdym razem jak ktoś nie przyjdzie na jego zajęcia albo ucieknie na przerwie to tłucze im jak mantrę JEŚLI BĘDZIECIE TAK LEKCEWAŻĄCO PODCHODZIC DO NAUKI TO SKOŃCZYCIE JAK ANON I BEDZIECIE OCHRONIARZAMI W SKLEPIE"
> Coś wewnętrznie w tobie pękło i zdałeś sobie sprawę że człowiek którego dążyłeś szacunkiem, pomagałeś w robieniu zakupów i nawet ich pakowaniu za twoimi plecami rzuca takimi tekstami, jest ci po prostu w chuj przykro i czujesz się tak jak przedstawił cię Majster, jak nikt 
> Mija parę dni od tego zdarzenia i widzisz na kamerach jak zza sklepowych drzwi wyłania się znajoma sylwetka, to Majster 
> Stwierdzasz że nie będziesz się pierdolił w ceregiele więc wychodzisz z biura i udajesz że robisz obchód, w końcu na siebie trafiacie 
> Cześć Anon, powiedział Majster od razu jak mnie zobaczył
> Nie masz ochoty na taki shit talk i od razu przechodzisz do rzeczy, najchętniej zwyzywał byś dziadka ale jesteś w pracy więc musisz zachowywać się formalnie 
> Wie pan co, dowiedziałem się ostatnio od znajomego jakie rzeczy pan wygaduje na mój temat w szkole do której już od dawna nie uczęszczam
> Zdajesz sobie sprawę że właśnie ujebałeś Grubego po całości bo on jako jedyny z naszej klasy kibluje ale grubas ci często kradł jedzenie stąd ksywa więc jebać go
> Proszę pana przez tą szkołę przelała się masa osób które jej nie ukończyły bo popadli w nałogi, narkotyki, zostali ojcami w młodym wieku, siedzą w kryminale lub często wszystko w jednym, a pan gościa który po prostu nie widział swojej przyszłości  jako szambonurek przedstawia jako zły przykład mimo tego że w sklepie potrafimy normalnie rozmawiać
W ten sposób zniesławia pan moją osobę przez co często miałem problemy 
Powiem panu innaczej, moim zdaniem złym przykładem może być pana osoba bo to pan uczy zawodu w którym nigdy poważnie nie pracował, czy tego pan chce czy nie w piątek mam zamiar przejść się do szkoły i porozmawiać w obecności dyrektora i ucznia od którego to słyszałem na temat pana zachowania.
> U majstra na twarzy widać spore zakłopotanie
> Odchodzisz bez słowa 
> Majster przed wyjściem próbuje cię jeszcze zaczepić i wyjaśnić sprawę ale szybko i sprawnie odchodzisz do biura i zamykasz za sobą drzwi

> Wczoraj wróciłem z rozmowy z dyrektorem, grubym i Majstrem, odjebala się spora imba ale to temat na inną pastę, jak będzie odzew to na dniach opiszę sytuację a na ten moment mogę powiedziec tyle że Majster ma przejebane szczególnie że to nie pierwsza akcja i wcale nie najgrubsza, możliwe że szykuje się zbiorowy pozew xD

Morał: Szacunek to rzecz nabyta nie wrodzona i jest to bardzo ważne uczucie którym powinniśmy obdarzać rzadziej niż miłością 
0.28919196128845