Żona jęczy mężowi, żeby naprawił spłuczkę w kiblu, bo się zacina. On ma to:
- A co ja jestem, hydraulik?
No to mówi, żeby naprawił żyrandol, bo nie wszystkie żarówki świecą.
- A co ja jestem, elektryk?
Któregoś dnia facet wraca z pracy, a tam spłuczka i żyrandol naprawione. Żona mówi:
- Przyszedł sąsiad i naprawił.
- Tak za darmo?
- No, nie. Chciał żebym w zamian mu zaśpiewała piosenkę albo zrobiła loda.
- I co, zaśpiewałaś mu?
- A co ja jestem, śpiewaczka?
- A co ja jestem, hydraulik?
No to mówi, żeby naprawił żyrandol, bo nie wszystkie żarówki świecą.
- A co ja jestem, elektryk?
Któregoś dnia facet wraca z pracy, a tam spłuczka i żyrandol naprawione. Żona mówi:
- Przyszedł sąsiad i naprawił.
- Tak za darmo?
- No, nie. Chciał żebym w zamian mu zaśpiewała piosenkę albo zrobiła loda.
- I co, zaśpiewałaś mu?
- A co ja jestem, śpiewaczka?