A oto nagle: któż to kroczy?
Tłum frankensteinów widzą oczy.
Łapska ogromne, móżdżek — tyci.
To nowa rasa jest — zomici,
wyhodowana w jednym celu:
by wszystkich bili w PRL-u.
Toteż łomocą tak, jak leci:
chromych, kobiety, starców, dzieci
(...)
Teraz prać przyszli zaś rolników.
Oczy ich płoną żądzą dziką.
Każdy w powietrze pałą wali,
widać, że nieźle się naćpali,
że już się pogrążyli w mroku
i że w diabelskim tym amoku
chcą tylko bić, tratować, strzelać
i zabić, bo się żyć ośmielasz.
Tłum frankensteinów widzą oczy.
Łapska ogromne, móżdżek — tyci.
To nowa rasa jest — zomici,
wyhodowana w jednym celu:
by wszystkich bili w PRL-u.
Toteż łomocą tak, jak leci:
chromych, kobiety, starców, dzieci
(...)
Teraz prać przyszli zaś rolników.
Oczy ich płoną żądzą dziką.
Każdy w powietrze pałą wali,
widać, że nieźle się naćpali,
że już się pogrążyli w mroku
i że w diabelskim tym amoku
chcą tylko bić, tratować, strzelać
i zabić, bo się żyć ośmielasz.