16
Nie mam dzieci, ale naszła mnie taka refleksja, czy można wyplątać się z takiej sytuacji, scenariusz wygląda następująco:
Dziewczyna/żona *ruchasz ją*, zachodzi, rodzi, potwierdzasz ojcostwo, jesteś w papierach, nie ma podejrzeń że coś nie tak, zalewałeś ją jak murzyn p0lkę na erazmusie więc logiczne że twoje, szczęśliwa rodzina. Po kilku latach, albo po ponad pół roku dowiadujesz się że dziecko nie jest twoje, nie ma znaczenia jak. Chyba wg prawa masz pół roku na udowodnienie że nie twoje. Oczywiście jedyne rozwiązanie jak dla mnie to opuszczenie takiej rodzinki, tylko żeby nie płacić alimentów na czyjąś spermę. Więc wmawiasz suce że nic się nie stało, że to niczego nie zmienia, nie ważne kto zrobił tylko kto wychowa xD Ale namawiasz szmatę żeby pozwała ojca biologicznego o alimenty, pieniądze się przydadzą. Zgadza się, testy dna, sądy itd, udaje się, typ płaci alimenty. Czy w tym momencie można już bezpiecznie spierdolić, wziąć rozwód itd, czy p0lskie prawo jeszcze się dojebie?
0.054056882858276