W POSZUKIWANIU TOŻSAMOŚCI GOSPODARCZEJ POLSKI
Naprawdę, to jest cud, że przy tak działającej administracji publicznej oraz klasie politycznej zaliczyliśmy taki progres w ostatnich 30-stu latach. Wielokrotnie pisałem o tym, że nasz model gospodarczy oparty na taniej sile roboczej, tanim prądzie z węgla i usługach dla zagranicznego kapitału się kończy.
Jeszcze kilka lat na tym pociągniemy, ale niezbyt długo, bo cały nasz sukces ma liche fundamenty. Dopóty Polak z językiem francuskim pracujący w przeszklonym wieżowcu we Wrocławiu będzie tańszy niż Jean Pierre spod Nantes, dopóty jeszcze jakoś będzie to działać.
Większość debaty publicznej w Polsce na temat przyszłości gospodarczej, to opowieści na temat historii. Ponadto, łączy je jedno – brak wizji na przyszłość. Tu rzućmy 20 mld złotych na coś, tu 10 mld zł na coś, tu wprowadźmy jakiś podatek na coś innego. Mniej więcej w takiej atmosferze odbywa się rozmowa.
Gwarantuję Ci. Jeżeli wrzucisz w Służbę Zdrowia 20, czy 50 mld zł więcej – to i tak to będzie wyglądać tak samo. Tak samo, czyli źle. Nie ma ludzi z wizją stworzenia procesów i nowego systemu. Dosypmy pieniędzy tu, dosypmy pieniędzy tam, i na tym kończy się wyobraźnia.
Chciałbym wysłuchać kogokolwiek, kto ma jakąś wizję, tylko za bardzo nie ma z kim na ten temat rozmawiać. Co lepsze, nawet samo społeczeństwo nie jest tym zainteresowane. Patrzę na poważnych ludzi, co oglądają te śmiechu warte komisje i podniecają się nimi. Mam proste pytanie, co ta komisja zmieni w waszym życiu? No nic. Więc po co to oglądać?
Potem słyszysz z jednej strony, że jednym ze sposobów na rozwój gospodarczy Polski ma być walka z umowami B2B i unormowanie praw pracowniczych w tym zakresie. Polacy zaczęli tworzyć znane na całym świecie gry komputerowe.
Naprawdę, zaliczyliśmy w sektorze gier gigantyczny postęp. Nie tworzy ich już tylko jedna firma. To nie. Najlepiej dowalić składkami i podatkami w informatyków i podwyższyć koszty funkcjonowania firmom. Obiecując wizję lepszej (niż głodowej) emerytury.
Nie ma pomysłu, co zrobić z okresem przejściowym w transformacji energetycznej. Naprawdę, tutaj nie ma nawet żadnej wizji. Pierwszą zimę po wyłączeniu Bełchatowa chyba będzie taniej spędzić w Turcji niż ogrzewać dom. Do tego, w Europie rośnie nam konkurencja, która kopiuje nasz dotychczasowy model gospodarczy.
Nie mamy technologii, co zdolniejszy student z Politechniki ucieka zagranicę na stypendia lub studia. Przeciętny absolwent studiów inżynieryjnych wychodzi ze szkoły nie znając dobrze żadnego języka programowania, a uczą ich wykładowcy, których data ważności skończyła się wraz z wejściem Polski do NATO.
Poprawnie nie działa nawet Urząd Patentowy, gdzie strach cokolwiek złożyć, żeby ktoś Ci tego nie ukradł albo urzędnik łaskawie Ci odpowiedział po dwóch latach na twój wniosek. Nie mamy otoczenia do tworzenia technologii, wiec wrzucanie kolejnych miliardów w śmiechu warte uniwersytety to dolewanie wody do Oceanu. Tyle ma to mniej więcej sensu.
Naprawdę, to jest cud, że przy tak działającej administracji publicznej oraz klasie politycznej zaliczyliśmy taki progres w ostatnich 30-stu latach. Wielokrotnie pisałem o tym, że nasz model gospodarczy oparty na taniej sile roboczej, tanim prądzie z węgla i usługach dla zagranicznego kapitału się kończy.
Jeszcze kilka lat na tym pociągniemy, ale niezbyt długo, bo cały nasz sukces ma liche fundamenty. Dopóty Polak z językiem francuskim pracujący w przeszklonym wieżowcu we Wrocławiu będzie tańszy niż Jean Pierre spod Nantes, dopóty jeszcze jakoś będzie to działać.
Większość debaty publicznej w Polsce na temat przyszłości gospodarczej, to opowieści na temat historii. Ponadto, łączy je jedno – brak wizji na przyszłość. Tu rzućmy 20 mld złotych na coś, tu 10 mld zł na coś, tu wprowadźmy jakiś podatek na coś innego. Mniej więcej w takiej atmosferze odbywa się rozmowa.
Gwarantuję Ci. Jeżeli wrzucisz w Służbę Zdrowia 20, czy 50 mld zł więcej – to i tak to będzie wyglądać tak samo. Tak samo, czyli źle. Nie ma ludzi z wizją stworzenia procesów i nowego systemu. Dosypmy pieniędzy tu, dosypmy pieniędzy tam, i na tym kończy się wyobraźnia.
Chciałbym wysłuchać kogokolwiek, kto ma jakąś wizję, tylko za bardzo nie ma z kim na ten temat rozmawiać. Co lepsze, nawet samo społeczeństwo nie jest tym zainteresowane. Patrzę na poważnych ludzi, co oglądają te śmiechu warte komisje i podniecają się nimi. Mam proste pytanie, co ta komisja zmieni w waszym życiu? No nic. Więc po co to oglądać?
Potem słyszysz z jednej strony, że jednym ze sposobów na rozwój gospodarczy Polski ma być walka z umowami B2B i unormowanie praw pracowniczych w tym zakresie. Polacy zaczęli tworzyć znane na całym świecie gry komputerowe.
Naprawdę, zaliczyliśmy w sektorze gier gigantyczny postęp. Nie tworzy ich już tylko jedna firma. To nie. Najlepiej dowalić składkami i podatkami w informatyków i podwyższyć koszty funkcjonowania firmom. Obiecując wizję lepszej (niż głodowej) emerytury.
Nie ma pomysłu, co zrobić z okresem przejściowym w transformacji energetycznej. Naprawdę, tutaj nie ma nawet żadnej wizji. Pierwszą zimę po wyłączeniu Bełchatowa chyba będzie taniej spędzić w Turcji niż ogrzewać dom. Do tego, w Europie rośnie nam konkurencja, która kopiuje nasz dotychczasowy model gospodarczy.
Nie mamy technologii, co zdolniejszy student z Politechniki ucieka zagranicę na stypendia lub studia. Przeciętny absolwent studiów inżynieryjnych wychodzi ze szkoły nie znając dobrze żadnego języka programowania, a uczą ich wykładowcy, których data ważności skończyła się wraz z wejściem Polski do NATO.
Poprawnie nie działa nawet Urząd Patentowy, gdzie strach cokolwiek złożyć, żeby ktoś Ci tego nie ukradł albo urzędnik łaskawie Ci odpowiedział po dwóch latach na twój wniosek. Nie mamy otoczenia do tworzenia technologii, wiec wrzucanie kolejnych miliardów w śmiechu warte uniwersytety to dolewanie wody do Oceanu. Tyle ma to mniej więcej sensu.
Pomimo malejącej liczby obywateli, rozrasta nam się administracja publiczna i tworzą się jakieś śmieszne fundusze wsparcia czegokolwiek. Powstają jakieś fundusze pokroju Wsparcia Rolnictwa, na które trzeba płacić, a ich jedynym celem funkcjonowania są jakie śmieszne akcje promocyjne. Już widzę jak 50-cio letnia Halinka prowadzi sprzedaż eksportową polskich ogórków do Arabii Saudyjskiej – przecież to w swoich założeniach już nie ma sensu.
Nie mamy żadnego pomysłu na demografię i zwiększenie liczebności społeczeństwa. Wszelkie dyskusje sprowadzamy do poziomów światopoglądowych i wzajemnego obrzucania błotem. Brakuje gospodarza z wizją i planowaniem, a nie dosypywania pieniędzy do kominka.
Na koniec jeszcze jedna uwaga. Zwijający się „Dom Spokojnej Starości – Europa” nie powinien być już głównym benchmarkiem dla naszego rozwoju gospodarczego. Do kogo mamy się porównywać? Do krajów, które od 2008 roku praktycznie stoją w miejscu?
Potem jeden zakompleksiony polityk z drugim porównuje się do Niemiec, czy Francji. Porównujmy się również do tych, którym coś wychodzi w innych częściach świata. Jeżeli też gdzieś działają jakieś rozwiązania, to może by warto się nad nimi zastanowić?
Nie mamy żadnego pomysłu na demografię i zwiększenie liczebności społeczeństwa. Wszelkie dyskusje sprowadzamy do poziomów światopoglądowych i wzajemnego obrzucania błotem. Brakuje gospodarza z wizją i planowaniem, a nie dosypywania pieniędzy do kominka.
Na koniec jeszcze jedna uwaga. Zwijający się „Dom Spokojnej Starości – Europa” nie powinien być już głównym benchmarkiem dla naszego rozwoju gospodarczego. Do kogo mamy się porównywać? Do krajów, które od 2008 roku praktycznie stoją w miejscu?
Potem jeden zakompleksiony polityk z drugim porównuje się do Niemiec, czy Francji. Porównujmy się również do tych, którym coś wychodzi w innych częściach świata. Jeżeli też gdzieś działają jakieś rozwiązania, to może by warto się nad nimi zastanowić?