Późne lata osiemdziesiąte. Ty, Anon lat 30, zawsze chciałeś śpiewać. Masz ładny głos i wraz z kumplem zakładasz zespół. Ciężko jest się przebić w show biznesie, co najwyżej gracie do kotleta na stypach.
Nie poddajecie się, rozsyłcie demo do każdego do kogo się da.
W końcu dzwoni telefon. Agent, gruba ryba z RFNu. Silnym niemieckim akcentem wychwala wasze nagranie, jest wami zachwycony i chce was wypromować.
Słyszy w was potencjał, opłaca bilet na lot w celu podpisania kontraktu.
Jesteście na miejscu, czekacie w ogromnym gabinecie.
Wchodzi pan gruba ryba, patrzy na was i zaczyna przeklinać po niemiecku. Woła sekretarkę i zaczyna ją opierdalac
Co się dzieje ziom?
Uspokaja się. Chwila ciszy, a nad jego głową zapala się żarówka.
Podnosi słuchawkę i mówi: Sprowadźcie na szybkiego tych dwóch ładnych murzunow, bo ci co przyjechali to straszne orki z gęby.
Tak kurwa, jesteś brzydki
Nie poddajecie się, rozsyłcie demo do każdego do kogo się da.
W końcu dzwoni telefon. Agent, gruba ryba z RFNu. Silnym niemieckim akcentem wychwala wasze nagranie, jest wami zachwycony i chce was wypromować.
Słyszy w was potencjał, opłaca bilet na lot w celu podpisania kontraktu.
Jesteście na miejscu, czekacie w ogromnym gabinecie.
Wchodzi pan gruba ryba, patrzy na was i zaczyna przeklinać po niemiecku. Woła sekretarkę i zaczyna ją opierdalac
Co się dzieje ziom?
Uspokaja się. Chwila ciszy, a nad jego głową zapala się żarówka.
Podnosi słuchawkę i mówi: Sprowadźcie na szybkiego tych dwóch ładnych murzunow, bo ci co przyjechali to straszne orki z gęby.
Tak kurwa, jesteś brzydki