Dyskusje ogólne
2 l
49
Uwaga wysryw i proszenie o radę dotyczącą życia, jeśli chcesz coś doradzić to zapoznaj się z treścią i odpisz jak człowiek a nie czytaj końcówkę i wyzywaj od czubków.
Witam szanowne grono dzidowcow. Przychodzę z pytaniem, postaram opisać wszystko zwięźle i na temat.
Pod koniec 2020 pojechałem do NL nazbierać trochę €, żeby po paru miesiącach wrócić do Pl ( Olsztyn), wynająć mieszkanie, znaleźć pracę i żyć jako tako. Oczywiście jak zacząłem zarabiać w ojro to priorytety się zmieniły, głównym było zwiększanie sumy na koncie. Pracowałem cały czas w jednym zakładzie, betoniarni, z super ludźmi, praca też była super. Mieszkałem najpierw w motelu z kilkudziesięcioma ludźmi różnych narodowości, potem z dwoma kumplami w 3 pokojowym mieszkaniu. Zjeżdżałem co jakiś czas do Olsztyna, wydając część pieniędzy na głupoty, jednak stan konta zwiększał się dobrze. Żyłem tak około 3.5 roku, dopóki w grudniu 2023 nie postanowiłem zamieszkać sam w klitce wynajmowanej od Wietnamki w centrum małej mieściny. Płacenie 600€ miesięcznie czynszu, zwiększone wydatki na paliwo do pracy oddalonej o 55km zaczęło nadwyrężać budżet. 3 miesiące później podziękowali mi w betoniarni za pracę ze względu na brak projektów i mało pracy. Agencja, dla której pracuje skierowała mnie do innej betoniarni, oddalonej o tyle samo km co poprzednia. Jest tam kilkunastu Rumunów, kilku Holendrów i jeden Etiopczyk. Z czasem zacząłem się z nimi dogadywać, jednak cała otoczka jest do kitu. Organizacja pracy zjebana, team lider zachowuje się jak gestapo, ludzie odchodzą a pracy jest tyle samo. Dochodząc pomału do sedna - od jakiegoś czasu planuje wrócić do tego Olsztyna. Coś tam odłożone mam, więc jeśli będę miał problem ze znalezieniem pracy to mogę się wspomagać pieniędzmi z Holandii. Mieszkanie znaleźć godne też raczej nie powinno być problemem. Aczkolwiek zaraz będę miał 26 wiosen więc nie będzie mi przysługiwała ulga dla młodych, czyli zwolnienie z płacenia podatku dochodowego. Sytuacja polityczno- gospodarcza też jaka się robi w kraju każdy widzi. Z drugiej strony obecne życie mnie wykańcza, po pracy i w weekendy nie chce mi się nic robić, nie mam żadnych znajomych tu, w moim przypadku ze względu na zjebanie umysłowe i bardzo niską samoocenę mam zerowe szanse na poznanie jakiejś loszki. Nic już mnie nie cieszy, brak jakichkolwiek ambicji. Kończąc- co byście zrobili na moim miejscu? Zostać w tym chlewie obecnym, pracować z tymi Rumunami i dalej marnować życie czy spróbować w Olsztynie od nowa? Musi być OL bo to moje miasto, mam tam siostrę i przyjaciela, nikogo w sumie wiecej z kim mógłbym pogadać. No i większe szanse że poznam jakąś drugą połówkę, obecnie jest to niemożliwe bo Holenderki nawet nie spojrzą na biedaka Polaka cebulaka, reszta kurestwa woli skakać na kutasach wysokich Holendrów lub czarnuchów, których tu pełno. Czy jestem już stracony, zaraz 26 lat, prawictwo, nieśmiałość, niedojrzałość, brak jakiegokolwiek związku z kobietą przez całe życie doprowadzi do tego, że moge pomarzyć od życiu jak klasa średnia w PL? Pozdrawiam i wypierdalam.
Witam szanowne grono dzidowcow. Przychodzę z pytaniem, postaram opisać wszystko zwięźle i na temat.
Pod koniec 2020 pojechałem do NL nazbierać trochę €, żeby po paru miesiącach wrócić do Pl ( Olsztyn), wynająć mieszkanie, znaleźć pracę i żyć jako tako. Oczywiście jak zacząłem zarabiać w ojro to priorytety się zmieniły, głównym było zwiększanie sumy na koncie. Pracowałem cały czas w jednym zakładzie, betoniarni, z super ludźmi, praca też była super. Mieszkałem najpierw w motelu z kilkudziesięcioma ludźmi różnych narodowości, potem z dwoma kumplami w 3 pokojowym mieszkaniu. Zjeżdżałem co jakiś czas do Olsztyna, wydając część pieniędzy na głupoty, jednak stan konta zwiększał się dobrze. Żyłem tak około 3.5 roku, dopóki w grudniu 2023 nie postanowiłem zamieszkać sam w klitce wynajmowanej od Wietnamki w centrum małej mieściny. Płacenie 600€ miesięcznie czynszu, zwiększone wydatki na paliwo do pracy oddalonej o 55km zaczęło nadwyrężać budżet. 3 miesiące później podziękowali mi w betoniarni za pracę ze względu na brak projektów i mało pracy. Agencja, dla której pracuje skierowała mnie do innej betoniarni, oddalonej o tyle samo km co poprzednia. Jest tam kilkunastu Rumunów, kilku Holendrów i jeden Etiopczyk. Z czasem zacząłem się z nimi dogadywać, jednak cała otoczka jest do kitu. Organizacja pracy zjebana, team lider zachowuje się jak gestapo, ludzie odchodzą a pracy jest tyle samo. Dochodząc pomału do sedna - od jakiegoś czasu planuje wrócić do tego Olsztyna. Coś tam odłożone mam, więc jeśli będę miał problem ze znalezieniem pracy to mogę się wspomagać pieniędzmi z Holandii. Mieszkanie znaleźć godne też raczej nie powinno być problemem. Aczkolwiek zaraz będę miał 26 wiosen więc nie będzie mi przysługiwała ulga dla młodych, czyli zwolnienie z płacenia podatku dochodowego. Sytuacja polityczno- gospodarcza też jaka się robi w kraju każdy widzi. Z drugiej strony obecne życie mnie wykańcza, po pracy i w weekendy nie chce mi się nic robić, nie mam żadnych znajomych tu, w moim przypadku ze względu na zjebanie umysłowe i bardzo niską samoocenę mam zerowe szanse na poznanie jakiejś loszki. Nic już mnie nie cieszy, brak jakichkolwiek ambicji. Kończąc- co byście zrobili na moim miejscu? Zostać w tym chlewie obecnym, pracować z tymi Rumunami i dalej marnować życie czy spróbować w Olsztynie od nowa? Musi być OL bo to moje miasto, mam tam siostrę i przyjaciela, nikogo w sumie wiecej z kim mógłbym pogadać. No i większe szanse że poznam jakąś drugą połówkę, obecnie jest to niemożliwe bo Holenderki nawet nie spojrzą na biedaka Polaka cebulaka, reszta kurestwa woli skakać na kutasach wysokich Holendrów lub czarnuchów, których tu pełno. Czy jestem już stracony, zaraz 26 lat, prawictwo, nieśmiałość, niedojrzałość, brak jakiegokolwiek związku z kobietą przez całe życie doprowadzi do tego, że moge pomarzyć od życiu jak klasa średnia w PL? Pozdrawiam i wypierdalam.