Dyskusje ogólne
2 l
37
Czy można napisać licencjat bez studiów i matury?
Tzn. wiem, że nie można...
Ale jakbym złożył taką pracę, to czy ktoś by ją przeczytał i uznał?
Zbędne pierdolenie:
Jakiś czas temu zachlałem pałę z typem, który się obronił z "Doświadczenia Younga". Ja ten temat wciągnąłem nosem jakieś 5 lat temu. Nie mogę powiedzieć, że wiem wszystko, ale coś-tam-wiem... (I nie; Nie będę teraz o tym się kłócić w komentarzach, bo jestem najebany i mam grube palce, więc napisanie racjonalnej odpowiedzi zajmie mi pół godziny...)
Zagadałem go o jego pracę i typ nic nie kumał. Nic nie umiał wyjaśnić. Jak mu opowiadałem moje pomysły, to zmieniał temat...
No typ ewidentnie nic nie wiedział.
Gdy mu tłumaczyłem, jak można wykorzystać doświadczenie Younga, aby wysyłać informacje szybciej, niż prędkość światła, to odpowiedział tylko "Nooo, tak, tak... Może masz rację..." I kurwa zmieniał temat...
Czy serio nasz system edukacji kształci takich debili, którzy nie rozumieją czego się uczą?
Tzn. wiem, że nie można...
Ale jakbym złożył taką pracę, to czy ktoś by ją przeczytał i uznał?
Zbędne pierdolenie:
Jakiś czas temu zachlałem pałę z typem, który się obronił z "Doświadczenia Younga". Ja ten temat wciągnąłem nosem jakieś 5 lat temu. Nie mogę powiedzieć, że wiem wszystko, ale coś-tam-wiem... (I nie; Nie będę teraz o tym się kłócić w komentarzach, bo jestem najebany i mam grube palce, więc napisanie racjonalnej odpowiedzi zajmie mi pół godziny...)
Zagadałem go o jego pracę i typ nic nie kumał. Nic nie umiał wyjaśnić. Jak mu opowiadałem moje pomysły, to zmieniał temat...
No typ ewidentnie nic nie wiedział.
Gdy mu tłumaczyłem, jak można wykorzystać doświadczenie Younga, aby wysyłać informacje szybciej, niż prędkość światła, to odpowiedział tylko "Nooo, tak, tak... Może masz rację..." I kurwa zmieniał temat...
Czy serio nasz system edukacji kształci takich debili, którzy nie rozumieją czego się uczą?