45
Pytanie zupełnie serio : ogarnął ktoś swój alkoholizm sam? W sensie prawdziwy problem, a nie hehe piwo co weekend.
Wiem, żeby można, bo ojciec mojej jest alkoholikiem i w pewnym momencie, gdy była dzieckiem uznał, że koniec i nara (jej starsza siostra pamięta lepiej przykre wydarzenia).
No a ja mam taki problem, że pije. Wszystkie punkty w quizie dla grażyn o alhoholiźmie odchaczone. Piję co raz więcej, jak najbardziej w dni pracy. 6 browarów, to nic, 3 wypierdalam haustem, by w ogóle wyjść z psami (jest coraz gorzej: kiedyś było jedno, później dwa, a teraz trzy, jak woda). Plus 3 na sen (czasem więcej, do 8 na razie - w tygodniu pracy) - który jest coraz chujowszy pomimo leków na sen(nie mogę spać od 15 lat; lekarze bezradni, mówią no i chuj no i cześć, ale spałem przy tych lekach, a teraz chujjjj).
Jestem w pełni świadom swoich alkoholowych rozkmin i tego, jak mózg mi podpowiada 'weź napij się, to nie problem, bo TO I TAMTO I GOWNO ITD' I chociaż wiem, ulegam, bo siły brak, bo nadziej brak.
Dopiero zacząłem nowa pracę, na razie pracuję na zleceniu, więc o odwyku l4 nie ma mowy.
0.05466103553772