Dyskusje ogólne
2 l
46
W sumie nie mam z kim pogadać więc Wy będziecie moją grupą terapeutyczną :) zostały mi 2,5mc na napisanie magisterki, niby temat jest, nawet badania się robią ale napisanie kilku pierwszych rozdziałów stanowiących wprowadzenie to jakiś dramat. Zupełnie tekst nie chce się trzymać kupy, po kilka razy pisze to samo zdanie a i tak po przeczytaniu nie ma to sensu. Jak czytam swoją inżynierkę to jak by ktoś inny to pisał. No jprdl, przecież to nie jest takie trudne, czy ja zgłupiałem przez ostatni rok? Z drugien strony poprostu nie chce mi sie tego robic, nie widze w tym sensu, ale czy to nie próba usprawiedliwiania się przed samym sobą że coś mnie przerasta? A później przyznanie temu spierdoksowi w lustrze ze sie zjebalo sprawe. Jebana paranoja. Czy ktoś miał podobny problem? Jakieś sugestie? Ok, wypierdalam.