Miałem trudną rozmowę z moimi kolegami na temat przyszłości, szczególnie tej odległej. Dyskusja zeszła na tory religijne, ale moim argumentem było, że religia w ogóle nie jest potrzebna. Konsensus ludzkości na rzecz braku podziałów religijnych może nastąpić, co zresztą już teraz widzimy. Za sto lat mogą mieć miejsce różne scenariusze, w tym władza korporacyjna wypierająca wpływy mocarstw na inne kraje.
Bolało mnie, że moi koledzy są aż tak zamknięci umysłowo i nie potrafią wybiec myślami dalej w przyszłość.
Ogólnie temat był bardziej rozwinięty tylko po krótce opisałem sprawę.
Bolało mnie, że moi koledzy są aż tak zamknięci umysłowo i nie potrafią wybiec myślami dalej w przyszłość.
Ogólnie temat był bardziej rozwinięty tylko po krótce opisałem sprawę.