Pojechało trzech kumpli pobiwakować na bagnach Florydy.
Rozbili namiot, przygotowali obozowisko.
I jeden rzuca pomysł, żeby pójść do lokalnej knajpki na browar.
Jeden z nich stwierdza, że szkoda mu kasę na chlanie rozpieprzać i, że on zostanie w namiocie, więc jego towarzysze poszli zostawiając go samego.
Jednak kiedy tylko przysnął z sadzawki wylazł aligator i zaczął go żreć.
Kolesie wrócili w momencie, gdy gadowi wystawała jedynie głową "posiłku" z paszczy
Jeden patrzy i mówi:
Patrz kurwa, na browar mu szkoda, ale śpiwór Lacoste jebaniutki kupił
Rozbili namiot, przygotowali obozowisko.
I jeden rzuca pomysł, żeby pójść do lokalnej knajpki na browar.
Jeden z nich stwierdza, że szkoda mu kasę na chlanie rozpieprzać i, że on zostanie w namiocie, więc jego towarzysze poszli zostawiając go samego.
Jednak kiedy tylko przysnął z sadzawki wylazł aligator i zaczął go żreć.
Kolesie wrócili w momencie, gdy gadowi wystawała jedynie głową "posiłku" z paszczy
Jeden patrzy i mówi:
Patrz kurwa, na browar mu szkoda, ale śpiwór Lacoste jebaniutki kupił