38
Witam użytkowników Dzidy

To mój pierwszy post ale uważam że w tematyce bardzo ważnej dla większości grupowiczów, jest to w zasadzie pytanie czy warto albo i nie walczyć za Polskę. Osobiście uważam że jak najbardziej za sam nasz kraj można ale nie za ludzi bądź system który obecnie trawi nasz kraj jak nowotwór gdy się na niego zachoruje. Popatrzcie na to co mamy od 30 lat, rządy lewicy przesiąkniete aferami, ciągłymi walkami, seryjnymi samobójstwami, wrogość jednego Polaka wobec drugiego. Żyjemy w państwie które mentalnie nadal wierzy w PRL i sterowanie odgórne, co z tego że mamy kapitalizm i że można wszystko kupić skoro w najważniejszych sektorach mamy kolejne wielolatki (plany paroletnie) a ludzie których rodziny w PRL należały do PZPR czy też są z kręgu służb dziś cieszą się nieposzlakowaną opinią i to właśnie oni tym sterują? Na uczelniach rządzą "tamci", w urzędach rządzą "tamci", w polityce są "tamci". Nasz kraj sam się pożera, byli komuniści dziś socjaldemokraci, zwykły demolud który nie odwykł od dogodności poprzedniego systemu. Niedawno okazało się że w NFZ jest za mało lekarzy i co dlaczego? Owszem studia ciężkie ale profesura sama uwala żeby było mało a dlaczego? Bo im mniej lekarzy to większe zapotrzebowanie a gdy tak jest więcej hajsu dla tej mniejszości, to się dzieje prawie wszędzie. Rodzinki kultuwują biznesy które wyszły z PRL aż do dziś kosztem innych co dziwne nie jest patrząc jak było kiedyś. Jesteśmy narodem który został zniszczony po 45 i to stalinowi niestety wyszło, dziś to naród w większości post komunistów, cwaniaków i opurtunistów którzy dopełniają ciągle dzieła  wyniszczenia, naród który sam sobie wrogiem tym jesteśmy i to nawet nie zagranicą tylko w własnych granicach. I teraz nadszedł czas na fundamentalne pytanie czy warto? Do tej pory miałem wiarę że może coś się zmieni że jak się pójdzie to może odwróci się los naszego narodu ale zobaczyłem ostatnio to zepsucie i tą samodestrukcję. Śmierć na granicy której można było uniknąć, agresywne zastępywanie wiary, niedopuszczanie jednostek wybitnych do sukcesu, całokształt dzieła anihilacji tego żebyśmy nie stali się tym czym moglibyśmy się stać, bezpieczną przystanią w UE, gospodarczą potęgą czy też technologiczną. Jestem Patriotą i kocham swój kraj ale z dnia na dzień pytanie jest takie co da moja śmierć jeśli ci którzy teraz nas gnębią ci opurtuniści uciekną uratują się i potem wrócą robić to samo? Nasza walka musiałby po wojnie trwać z nimi by ich nie dopuścić i de facto zbudować wszystko od nowa albo zrobić coś teraz by ich odsunąć i starać się w tych niestabilnych czasach zbudować kraj i naród za który warto się bić bo dziś osobiście nie widzę tego by zginąć za tych którzy gdy mnie nie będzie znów zgnoją moich najbliższych gdy ci przeżyją. Ten post nie ma na celu nikogo podjudzać są to tylko moje przemyślenia które uważam za istotne więc się z nimi dzielę. 

Pozdrawiam
0.10705089569092