Dyskusje ogólne
2 l
68
Depresja czy inny chuj, dół totalny. Chodzę do pracy, po lekarzach, załatwiam kredyt na mieszkanie, coś tak zrobię sobie coś do jedzenia, zakupy, coś tam obejrzę albo pogram, ale bez ekscytacji. Nic mnie w życiu nie cieszy, jeszcze dwa lata temu chodziłem z pasją na siłownię, grałem namiętnie w jakieś gierki, obejrzeć film, a później przeczytać jego recenzje by lepiej go zrozumieć, potrafiłem się czymś zainteresować i z pasją o tym opowiadać, planowałem podróże w góry te bliższe i te zagraniczne, marzyłem o jakiś sportowych celach... Wszystko we mnie zdechło, nic mnie nie bawi, nic mnie nie cieszy, nie mam ochoty na nic, ostatkiem sił robię to co wiem że muszę zrobić, resztę czasu bezsensownie czekając aż coś się zmieni. Myślę że wszystko zaczęło się gdy rozpocząłem związek z moja byłą niecałe 2 lata temu, po woli stopniowo wszystko we mnie gasło, cały entuzjazm do życia. Myślę że to przez to jak dużo energii traciłem na związek a nie wiele wracało do mnie i ostatecznie skonczylo się jak się skończyło. Zostawiłem ją bo wiedziałem że to do niczego nie prowadzi a ten związek mnie wykańcza. Jednak rozstanie niczego nie zmieniło, a moja "depresja postępuje". Oczywiście powinienem się cieszyć z życia, że aż taki stary nie jestem 31lvl, że na tyle zdrowy że w zasadzie nic mi nie jest choć po lekarzach chodzę od paru miesięcy, że mam wgl możliwość wzięcia kredytu na coś więcej niż kawalerke, że mam w miarę nowe auto i co z tego że czeka mnie dość kosztowna naprawa jak i tak mnie na nią stać... Ale ja i tak na wszystko odpowiadam "no i co z tego, mam się cieszyć że pozornie mam wszystko w życiu a z niego nie korzystam, że nie mam z kim go przeżywać". Jestem rozczarowany życiem, nie tak to miało wyglądać. Dodam że nie chodzi o jakiś ból po ostatniej partnerce, tylko ogólnie o miejsce jakieś się w życiu znajduje i że jestem w nim sam, że mityczne najlepsze lata już zleciały a ja czuję że ani z nich nie skorzystałem a i następne 10 wcale dobrze się nie zapowiada co odbiera mi jakiekolwiek optymizm. Musiałem się wyżalić. Zazdro dla tych co ułożyli sobie życie i mają szczęśliwe rodziny, ale pamiętajcie nim kogoś ocenicie, granica między zwycięzcą a przegrywam jest cieńsza niż wam się wydaje.