7
Mam dla was dzidki ciekawy przykład tego jak alkohol niszczy głowę, a media głodne rozgłosu wykorzystują chorego człowieka.

Na facebookowym profilu Polastu play pojawił się film (link w komentarzu). W dużym skrócie w tym filmie, typ (widać na pierwszy rzut oka, że w nie najlepszym stanie psychofizycznym) opowiada jak kiedyś był konduktorem i zauważył jak jego pociąg protrącił człowieka. Powiadomił kierownika, ale ten nie chciał zatrzymać pociągu. Po jakiejś dłuższej sprzeczce w koncu zatrzymal skład. Pan podający się za konduktora wysiadł i 100 metrów za pociagiem zobaczył, że tym potrąconym człowiekiem jest jego mama.

(Część dla dzidowców o nieco mocniejszych nerwach na dziale hard)


No więc chłop popłyną grubo.
Po 1 gdzie był maszynista? Dlaczego nie zareagował? To on jest w 99% przypadków pierwszą osobą widzącą samobójcę przed zderzeniem z pociągiem.

Po 2. Jakim cudem konduktor będący na skladzie zauważył, że potrącili "coś".
W takich sytuacjach wygląda to zupełnie inaczej. Drużyna konduktorska, czyli kierownik i konduktor jedynie w najlepszym wypadku czują gwałtowne hamowanie i słyszą jak coś obija się pod podwoziem. Dopiero wtedy kierownik npada do kabiny najczęściej i pyta z nadzieją, czy to zwierze.

Po 3.
Chłop mowi, że znalazł tego człowieka 100 metrów za zatrzymanym pociągiem. To ile ten pociąg jechał? 60km/h? Nawet zakładając, że skład miał 250m, co daje 350m drogi hamowania. Pociąg pospieszny jadący z prędkością ok 100km/h potrzebuje do zatrzymania ok 800m (i to zakładając najkrótszą drogę hamowania), więc o wiele więcej.

(Kolejny fragment dla dzidowców o mocnych nerwach na dziale hard)


Tak więc jak sami widzicie chłopu grubo odjechał peron. Dlatego dzidki nie warto wierzyć we wszystkie historie przedstawiane w telewizji, nawet w programach o "prawdziwych ludziach".
Trzymajcie się tam z fartem mordeczki, a ja spierdalam po kolejne historie z koleją w tle.
Polsat i sprany łeb
0.069722890853882