5
Siadłem na myślodsiewni, to pora na wypróżnienie dwukierunkowe. Może tym razem nie pomylę telefonu że srajtaśmą.

Człowiek współczesny, jedyny pozostały gatunek homonidów, od innych zwierząt odróżnia go choćby zdolność myślenia abstrakcyjnego. Czyli myślenia o rzeczach, których nie ma. To pozwala nam wynajdować nowe gadżety i rozwiązywać skomplikowane problemy. Szczycimy się tą umiejętnością.
Człowiek zorganizował sobie społeczeństwo, ustalając jego zasady za pomocą spisanych reguł właśnie za sprawą wspomnianej zdolności. Ponumerował wszystko, nadał temu nazwy, żeby łatwiej się odnaleźć w skomplikowanym świecie własnych przepisów. 
I oto dochodzi do sytuacji, w której nieistniejące fizycznie twory, jak instytucje państwowe, czasem prywatne spółki mają władzę nad istotą ludzką, mogąc, ale nie musząc udostępnić człowiekowi danych o nim samym. Człowiek, jeśli chce coś osiągnąć, np. coś zbudować albo gdzieś wyjechać, musi poprosić abstrakcję (czyt. "urząd"), aby ta udzieliła mu zgody, albo wydała papierek, mówiący, kim jest człowiek. PESEL, paszport, akt małżeństwa, czy urodzenia. To i wiele więcej to łańcuchy i kraty z informacji, mówiące kim jest mięso. Bez nich mięso nie może zrobić nic. Od zgody lub jej braku na wydanie tych zaświadczeń, zależy czy mięso istnieje, czy nie. Wydaje je coś, co golemy z mięsa ustaliły między sobą, że to istnieje.

Człowiek: "potrafimy myśleć abstrakcyjnie. Potrafimy wymyślać rzeczy, których nie ma. Wiem! Wymyślmy abstrakcję i sprawny, że nas bez niej nie będzie!"

Pora na polerowanie gwiazdki.
0.06995415687561