Jak drzewo pod lasem ścięte błyskawicą,
Też chciałbym się targować z moim czasem,
Zanim mnie w tartaku na zapałki potną i policzą.
Zaufaj mi przez jedną chwilę
I nie sądź, że wiesz lepiej.
Tego co moim oczom miłe,
Nie można kupić w żadnym sklepie.
Nocą gdy chłód do serca wchodzi
Jak kuna do kurnika.
Ty nie pal światła, nie grzej wody
I o nic wtedy mnie nie pytaj.
Byłem jak strumień gdzieś pod lasem,
Z którego sarna pije.
Zatruli źródło żółci kwasem
I teraz rynsztok we mnie płynie.
To kraj, gdzie pamięć długo płonie
Jak zaduszkowe świece.
Gdzie co ma latać, w ziemi tonie,
Bo takie ciężkie jest powietrze.
Tu miłość wielką jest zagadką.
Ból walczy z pożądaniem.
Czy ma być siostrą, czy kochanką,
Czy do konsumpcji szybkim daniem.
To kraj bez końca, bez początku
Jak rozdział z ksiąg wyrwany.
Tutaj w historii tyle wątków
I finał taki pogmatwany.
Też chciałbym się targować z moim czasem,
Zanim mnie w tartaku na zapałki potną i policzą.
Zaufaj mi przez jedną chwilę
I nie sądź, że wiesz lepiej.
Tego co moim oczom miłe,
Nie można kupić w żadnym sklepie.
Nocą gdy chłód do serca wchodzi
Jak kuna do kurnika.
Ty nie pal światła, nie grzej wody
I o nic wtedy mnie nie pytaj.
Byłem jak strumień gdzieś pod lasem,
Z którego sarna pije.
Zatruli źródło żółci kwasem
I teraz rynsztok we mnie płynie.
To kraj, gdzie pamięć długo płonie
Jak zaduszkowe świece.
Gdzie co ma latać, w ziemi tonie,
Bo takie ciężkie jest powietrze.
Tu miłość wielką jest zagadką.
Ból walczy z pożądaniem.
Czy ma być siostrą, czy kochanką,
Czy do konsumpcji szybkim daniem.
To kraj bez końca, bez początku
Jak rozdział z ksiąg wyrwany.
Tutaj w historii tyle wątków
I finał taki pogmatwany.