Siemka dzidki gamerzy! Wiecie co? Wziąłem się za Aloy (nie kurwa w sensie ruchable, Wy trzepiekońskie pojeby xD), ale za drugą odsłonę serii. I mam pewne pytanko. Tutaj jest mój postęp po około 11h grania (wraz z prologiem):
A tutaj dosłownie co mnie jeszcze czeka!
Nieodsłonięta mapa jest tak duża, że nawet nie mieści się w ekranie. Gdzie zatem pytanie? Otóż czy wystarczy mi życia aby tytuł ukończyć na ~90%? Dodam też, że gra zawiera chyba jakieś DLC, bo na planszy tytułowej jest napisane, że aby zobaczyć zawartość czegoś tam to trzeba więcej fabuły zrobić. Staram się robić wszystko pokolei a ostatnie to właśnie wątek fabularny. Odsłaniam lokacje, znajdźki, misje poboczne i cały szajs zapychający czas graczowi.
Jest sens ciągnąć to ile się da nim place mi nie zdechną od reumatyzmu, czy dać sobie spokój i zagrać w coś fabularnego, ale krótszego? Dodam, że przy pierwszej części bawiłem się całkiem nieźle.
Jest sens ciągnąć to ile się da nim place mi nie zdechną od reumatyzmu, czy dać sobie spokój i zagrać w coś fabularnego, ale krótszego? Dodam, że przy pierwszej części bawiłem się całkiem nieźle.