35
Otóż gawiedź....muszę wam najpierw naszkicować obraz sytuacji. Wyjechałem autem zza zakrętu i zobaczyłem zbiegowisko przed maską. Jeden z mężczyzn zaczął mi machać, żebym odjechał bo nie przejadę. Zobaczyłem, że towarzystwo stoi nad jednym leżącym. Zaparkowałem i podbiegłem. Machający wcześniej mówi:
"No mówię panu jedz pan bo on tu leży i pan nie przejedziesz"
 "Spierdalaj "

Dobiegłem, pytam co tu się dzieje?

"Ło leży. Piwa mu wypadły. Najebany."

Faktycznie z rozdartej reklamówki kilka puszek się wyturlalo. Ale facet jako 'żywo' na menela nie wygląda. Jakiś typ go butem szturcha za ramię "EEE! SLYSZYSZ MNIE, EEEEEE"

Mówię, odsuncie się. I klękam przy chłopie. Nade mną cała ta gawiedź (no pijany ci mówię. No, no, najebal się)

Mierze mi puls...ledwo wyczuwalny. Właściwie nie wiem czy to jego puls czy mój własny, ale uznałem że jego.
Wzywał ktoś karetkę? Cisza w tłumie.
Kurwa pytam dzwonił ktoś? Jakiś buc stał z komórką i nagrywał. Kazałem mu zadzwonić sam pobiegłem do auta po folie nrc. Jak wróciłem to typ się zrobił fioletowy. 
Wtedy zacząłem  co trzeba, tłum stał do około jak wcześniej. Eeee pijany....

Brawo mieszkańcy Myślenic.

Gość był kierowcą. Zawodowym. Jeździł busem i woził ludzi. Badany regularnie, zdrowie jak dzwon....

Memento mori dzidki 
0.080985069274902