Dyskusje ogólne
2 l
54
Dzidki proszę pomóżcie. Godzinę temu mój partner był agresywny i powiedział, że idzie zrobić jeszcze większe zło. Jak tylko wyszedl zrobiłam barykadę, tak żeby nie mógł się dostać do środka. Widziałam że nie był trzeźwy jak wychodził, więc bałam się tego co będzie jak wróci. Zaznaczam że na początku znajomości nie było mowy o takich wybrykach. Wezwałam policję ale jak dotąd nie przyjeżdżają. Pojawił się w międzyczasie kopiąc w drzwi wejściowe i prawodopobnie niszcząc zamek ( jeszcze nie próbowałam wyjść, bo boję się zdjac barykade). Policji dalej nie ma, jego też nie. On ma troje dzieci które pokochałam i starałam się dbać jak tylko mogłam. Więcej własnych zarobków wydawałam na nich, zamiast na buty. Poczułam taką samą miłość płynąca od nich. Co będzie jeśli odbiorą mu dzieci, a ja nie mam do nich żadnych praw? Mam zwyczajnie zapomnieć i żyć dalej?