Hobby
2 l
18
Witam
Nie umiem we wstępy więc od razu przejdę do rzeczy. Pół roku przeprowadziłem się do nowego mieszkania w bloku. Miałem do dyspozycji cały pokój w mieszkaniu (drugie zajmuje współlokator) oraz mały balkon. Od dawna myślałem by mieć jakieś miejsce do majsterkowania. Poprzednie mieszkania nie dawały takiej możliwości a teraz była sposobność ku temu. Nie chciałem kupować gotowych stołów czy staowisk więc uznałem że takie miejsce zrobię sam.
Nie umiem we wstępy więc od razu przejdę do rzeczy. Pół roku przeprowadziłem się do nowego mieszkania w bloku. Miałem do dyspozycji cały pokój w mieszkaniu (drugie zajmuje współlokator) oraz mały balkon. Od dawna myślałem by mieć jakieś miejsce do majsterkowania. Poprzednie mieszkania nie dawały takiej możliwości a teraz była sposobność ku temu. Nie chciałem kupować gotowych stołów czy staowisk więc uznałem że takie miejsce zrobię sam.
Zacznę od stołu. Blat jest zrobiony z podwójnej płyty wiórowej która składa się z 4 płyt które kiedyś były jakąś szafą. Znalazłem je na osiedlowym wysypisku gabarytów. Przyciąłem je oraz skleiłem i połączyłem drewnianymi kołkami by się nie rozleciały. Jednakże uznałem że to nie da odpowiedniej wytrzymałości dlatego zakupiłem za 60 zł ze złomowiska ceownik stalowy który przyciąłem i zrobiłem z nich ramę dookoła blatu. Nogi mam za darmo od jakiejś kobiety która oddawała je na grupie recyklingowej na FB.
Zależało mi na tym by cały stół można było rozłożyć i przewieźć w inne miejsce. Daltego też rama nie jest spawana a przywiercona na wkręty, nogi można odkręcić zaś sam blat można na upartego rozłożyć i połączyć ponownie. Dla estetyki i praktyki dałem profil na blat by ten zasłonił miejsce łączenia płyt by nie wpadła tam żadna śrubka. Stół na spokojnie wtrzyma ciężar 100 kg w centralnej jego części co przetestowałem swoją tuszą.
Zależało mi na tym by cały stół można było rozłożyć i przewieźć w inne miejsce. Daltego też rama nie jest spawana a przywiercona na wkręty, nogi można odkręcić zaś sam blat można na upartego rozłożyć i połączyć ponownie. Dla estetyki i praktyki dałem profil na blat by ten zasłonił miejsce łączenia płyt by nie wpadła tam żadna śrubka. Stół na spokojnie wtrzyma ciężar 100 kg w centralnej jego części co przetestowałem swoją tuszą.
Uznałem że fajnie będzie zrobić coś jeszcze. Brakowało mi miejsca na moje narzędzia i myślałem o jakiejś szafce albo wózku. Zdecydowałem się na to drugie. Materiały znowu za darmo bo deski i płyty znalazłem przy śmietniku. Deski to fragmenty jakiegoś łóżka a płyty to znowu szafki. Projekt został zrobiony w programie Inventor by nie zmarnować żadnej deseczki. Efekt końcowy wyszeł lepiej niż założyłem. Musiałem tylko zakupić wkręty i kółka. Jako że wózek zrobiony jest z elementów łóżka to też jest w stanie dużo wytrzymać. Wszystkie narzędzia mam gdzie odłożyć i wreszcie zapanował porządek. Za całość zapłaciłem może 20 zł i jedno popołudnie.
Nie licząc wiertarki stołowej którą nie mam gdzie wstawić :D Nie sądziłem przy zakupie że będzie taka wysoka. Ale sprawuje się fantastycznie i jest w stanie przewiercić nawet 2 cm blachy. Przy okazji niewielka porada: jak będziecie wiercić w metalu to miejsce wiercenia spryskajcie WD40 i podczas wiercenia też pryskajcie od czasu od czasu. Zapobiega to spaleniu wiertła, przyśpiesza skrawanie i schładza wiertło. Jak leci wam dym z miejsca wiercenia to znaczy, że smarowidło działa. Właściwości podobne jak profesjonalne smarowidła ale zdecydowanie tańsze.
Wszelkie płyty i deski przycinałem na dworze a dokładniej na moim małym balkonie. Potrzebowałem jednak jakiegoś stołu na balkon. I ponownie z pomocą przyszła wywózka gabarytów. Ktoś wystawił małe biurko, mocno podniszczone. Zabrałem je i wrzuciłem na balkon. Biurko wyczyściłem i pomalowałem dwukrotnie bejcą by zabezpieczyć je przed warunkami atmosferycznymi. Ma szuflady na niewielkie narzędzia jak wiertła czy tarcze więc było idealne. Nie hoduję roślin ani nie wypoczywam na balkonie więc było mi zbędne dlatego wykorzystałem je zupełnie inaczej niż moim sąsiedzi.
A skoro o sąsiadach mowa...
Nie skarżą się. Od października tylko raz przyszedł sąsiad zwracając mi uwagę że hałasuję ale grając na gitarze. Nikt nie skarżył się, że na balkonie jest bałagan albo dowolny inny powód. Co więcej dwóch sąsiadów przyszło poprosić o narzędzia bo widzieli że mam. Pod balkonem jest trawnik na który nikt nie przychodzi. Do piły i tak podłączam swój warsztatowy odkurzacz więc tylko część odpadów leci na trawnik.
Z ostatnich mniejszych projektów to wczoraj skończyłem proste imadło do którego musiałem tylko kupić gwintowany pręt, podkładki oraz nakrętki. Samo drewno jest z blatu kuchennego znalezionego na gabarytach oczywiście.
Na balkonowym biurku widzicie profile stalowe. Planuję zrobić regulowane nogi do stołu który z uwagi na swoją masę będzie podnoszony i opuszczany za pomocą imadła samochodowego. Póki co jednak odkładam ten projekt na przyszłość.
Nie skarżą się. Od października tylko raz przyszedł sąsiad zwracając mi uwagę że hałasuję ale grając na gitarze. Nikt nie skarżył się, że na balkonie jest bałagan albo dowolny inny powód. Co więcej dwóch sąsiadów przyszło poprosić o narzędzia bo widzieli że mam. Pod balkonem jest trawnik na który nikt nie przychodzi. Do piły i tak podłączam swój warsztatowy odkurzacz więc tylko część odpadów leci na trawnik.
Z ostatnich mniejszych projektów to wczoraj skończyłem proste imadło do którego musiałem tylko kupić gwintowany pręt, podkładki oraz nakrętki. Samo drewno jest z blatu kuchennego znalezionego na gabarytach oczywiście.
Na balkonowym biurku widzicie profile stalowe. Planuję zrobić regulowane nogi do stołu który z uwagi na swoją masę będzie podnoszony i opuszczany za pomocą imadła samochodowego. Póki co jednak odkładam ten projekt na przyszłość.
Podsumowując:
Nie licząc kosztu narzędzi (które i tak będę potrzebował w dorosłym życiu) to za same materiały dałem może 100 zł a byłem w stanie zrobić tyle rzeczy. Mam miejsce by coś porobić w skórze (to fioletowe na wózku narzędziowym), elektronice (cyna z lutownicy zrobiła mi dziurę w stole kuchennym), pobawić się z żywicami epoksydowymi oraz drewnie i metalu.
Pytacie skąd mam na to czas? Nie wiem. Pracuję od 8-16, robię prawko, studiuje (wiem że są wakacje) a do tego mam czas dla ziomków i siebie by coś ugotować czy pouczyć się nowej melodii na gitarę. Dodatkowo dorabiam sobie jako nauczyciel gry na gitarze.
Odpowiedzią może być że przestałem grać w gry zwłaszcza te online które są okropnym pochłaniaczem czasu. Swego czasu marnowałem na nie kilka godzin dziennie aż w końcu złapałem wkurwa po jednym meczu i odinstalowałem grę. Polecam bo wtedy zdałem sobie sprawę ile mam czasu każdego dnia. Nie ma lepszego uczucia niż stworzenie coś własnymi "rencyma".
Dodatkowo robię jeszcze pewnej starszej kobiecie, skrzynie do ogrodu. Jak się przyjmie to może i o tym powiem.
Nie licząc kosztu narzędzi (które i tak będę potrzebował w dorosłym życiu) to za same materiały dałem może 100 zł a byłem w stanie zrobić tyle rzeczy. Mam miejsce by coś porobić w skórze (to fioletowe na wózku narzędziowym), elektronice (cyna z lutownicy zrobiła mi dziurę w stole kuchennym), pobawić się z żywicami epoksydowymi oraz drewnie i metalu.
Pytacie skąd mam na to czas? Nie wiem. Pracuję od 8-16, robię prawko, studiuje (wiem że są wakacje) a do tego mam czas dla ziomków i siebie by coś ugotować czy pouczyć się nowej melodii na gitarę. Dodatkowo dorabiam sobie jako nauczyciel gry na gitarze.
Odpowiedzią może być że przestałem grać w gry zwłaszcza te online które są okropnym pochłaniaczem czasu. Swego czasu marnowałem na nie kilka godzin dziennie aż w końcu złapałem wkurwa po jednym meczu i odinstalowałem grę. Polecam bo wtedy zdałem sobie sprawę ile mam czasu każdego dnia. Nie ma lepszego uczucia niż stworzenie coś własnymi "rencyma".
Dodatkowo robię jeszcze pewnej starszej kobiecie, skrzynie do ogrodu. Jak się przyjmie to może i o tym powiem.
Macie jeszcze zdjęcie Hadesa który ciepliwie znosił moje hałasowanie oraz bluzgi a ja oczywiście WYPIERDALAM do swoich obowiązków :D