Technologia
2 l
27
Dzidki, jest sprawa. Siedzę sobie na wakacjach za granicą, w hotelu jest sieć WiFi dla gości. YouTube i inne pierdoły śmigają bezproblemowo, natomiast takie no. jbzd czy inne polskie strony nie ładują się. Pada komunikat, że serwer nieoczekiwanie zakończył połączenie. Co ma piernik (tzn. to gdzie jestem) do wyświetlenia się stron? Będąc w Polsce bez problemu otwieram strony z US, Japonii czy Wielkiej Brytanii. Operator/sieć komórkowa nie powinien mieć nic do tego, bo używam WiFi. Szukałem i wychodzi na to, że trzeba sfałszować lokalizację za pomocą VPN. Tylko z jakiej racji? Moje wkurwienie sięga zenitu, bo zamiast przeglądać dzidę muszę czytać jakieś niezrozumiałe poradniki, z których na końcu wynika, że trzeba zapłacić za oprogramowanie VPN, bo wersja free też chuja daje. Złota dzida dla człowieka, który wytłumaczy "jak krowie na rowie" , dlaczego prosta rzecz jest tak zjebana i jak to ominąć.