20
Dzień dobry Wam wszystkim.
Tak, to ja dzwonię. Tak, to mi przydarzył się właśnie incydent kałowy. Bo ile razy można czytać "naleśniki japońskie"? Ani to naleśniki, ani prawdopodobnie japońskie. Ale po kolei. 
Lucyna Ćwierczakiewiczówna. Mówi wam to coś? Nie sądzę. To polska publicystka i autorka książek kucharskich, która żyła w latach 1829-1901. A to jeden z jej przepisów na, uwaga, omlet biszkoptowy:
Gdzie śmieszne? Nigdzie
Tak, prawdopodobnie przepis przywędrował do nas z Francji. Chociaż bardziej zgaduję. A ponieważ lenistwo to moje drugie imię, to nie jestem w stanie ani zaprzeczyć, ani potwierdzić. Wikipedia nazywa to omletem rzymskim, a pochodzenie przypisuje Persji. Ale moja kochana babcia i mój kochany tato (świeć Panie nad ich wspaniałymi duszami) robili mi takie "japońskie naleśniki" co tydzień. Ja karmię nimi mojego kaszojada, chociaż on jest już dorosły i robi je czasem dla siebie i dla mnie. Tu macie zdjęcia (omlet i placki-mini-omlety z tej samej mieszanki):
Gdzie śmieszne? Nigdzie
Gdzie śmieszne? Nigdzie
Gdzie śmieszne? Nigdzie
Czas na przepis na omlet biszkoptowy, którego inna nazwa to "omlet grzybek".
Na zestaw  2 średnie omlety lub 1 duży omlet + 3 duże placki):
4 jajka (5 jeśli są naprawdę małe)
5-6 łyżek mąki (takich z czubem)
1/4 łyżeczki soli (ja lubię słone)
1/2 płaskiej łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 torebki cukru wanilinowego
Do smażenia olej lub masło (można trochę tego i tego).

Do dużej miski wkładamy białka i sypiemy sól. Do mniejszej miski wszystkie pozostałe składniki. Teraz uczciwie na sztywno trzepiemy. Pianę z białek oczywiście. Ja robię to ręcznym robotem kuchennym. Około 4 minuty. To musi być naprawdę sztywne. Moi antenaci robili to metalową trzepaczką - sprężyną. Potem przenoszę mikser do drugiej miski z resztą składników (nie trzeba nawet myć mieszadeł po biciu białek). Dolewam zimnej wody i bez włączania mieszam najpierw jak łychą, bo nie mam wolnych obrotów. Ciasto musi być płynne, ale mniej więcej o konsystencji gęstej śmietany, więc w razie potrzeby dolewam ciut wody. Zaczynam podgrzewać patelnię. Włączam mikser i miksuję to przez około minutę na gładką masę. Teraz wlewam olej na patelnię, żeby dobrze się nagrzał. Wlewam miksturę do białek i zwykłą łyżką od zupy, naprawdę delikatnie, łączę składniki. Chodzi o to, żeby piana nie opadła. Im sztywniejsza mieszanka, tym grubsze omlety wychodzą. Wlewam to na rozgrzany na patelni olej. Ustawiam na "5" lub "6" moją indukcję i po 3-5 minutach przerzucam na drugą stronę. Używam szerokiej łopatki. Uwaga, im większy omlet tym łatwiej może się złamać. Zaglądam zanim przerzucę czy jest już usmażony na złoto. Ten omlet ma się nie tyle smażyć, co "suszyć".
Pisanie tej wrzuty zajęło mi więcej czasu niż przygotowanie tego naprawdę smacznego dania, czy tam deseru. Smacznego.
Gdzie śmieszne? Nigdzie
0.062127828598022