Obcokrajowiec zamieszkał w Polsce, nauczył się trochę polskiego i postanowił zrobić zakupy w osiedlowym sklepie. Wchodzi i mówi:
- Poproszę coca colę.
- Nie mówi się "coca cole", tylko "koka kolę".
- Ok, poproszę jeszcze dwie kytryny.
- Nie mówi się "kytryny", tylko "cytryny".
- O curwa, ale kyrk!
- Poproszę coca colę.
- Nie mówi się "coca cole", tylko "koka kolę".
- Ok, poproszę jeszcze dwie kytryny.
- Nie mówi się "kytryny", tylko "cytryny".
- O curwa, ale kyrk!