Tak tak, to wszystko przypadek i nie wiadomo kto stoi za wysyłaniem pontonów, a wszystko ma miejsce głównie w Europie i Ameryce Północnej no i oczywiście Australia i Nowa Zelandia. Ale Bin Ladena kitrającego się w jaskiniach czy Kaddafiego na pustyni, jakoś dali radę znaleźć, mimo, że to było jak szukanie igły w stogu siana, a tutaj 10 lat od "kryzysu migracyjnego" i żadne NGO nie jest ciągane po sądach, tak jak u nas "grupa granica". Ciekawe, że nikt z tym nic nie robi, a w krajach białego człowieka przedstawia się to jako coś z czym niby trzeba się pogodzić, bardzo ciekawe, takie przypadkowe xD