12
Środa, 8:52
Gdzieś w Polsce

Budzi cię parcie na pęcherz. 
Tour de kibel i szybki odwrót do łóżka zwieńczony chwilą konsternacji i rosnącym niepokojem.
Jest jasno.
Chcąc sprawdzić godzinę patrzysz w rozładowany telefon.
Cholibka, myślisz, gdy podłączasz go do ładowarki.
Jednak ładowarka nie ładuje.
Brak zasilania.
W pośpiechu odziewasz odzież i zasuwasz schodami na dół z siódmego piętra bloku i chciałbyś wsiąść do samochodu.
Kluczyk na przycisk nie działa, otwierasz więc mechanicznie, lecz auto nie chce odpalić, nie ma żadnej reakcji na zapłon.
Wściekłość ulega zdziwieniu, bo na ulicach nie ma aut.
W oddali widzisz ludzi zdających się mieć ten sam problem.
Nikt nic nie wie.
Nikt nie ma prądu.
0.068615913391113