Trochę chce się rzygać tym jak pewne grupy lidiz mówią "a niech ta upadlina już upada, bo przynajmniej będzie spokój i w ogóle wołyń kurwa". Dlatego też maksymalnie z propolskiego punktu widzenia objaśnię szybko dlaczego upadek Ukrainy jest dla nas ultra chujowy... i nie nie nawołuje do wywieszania flag Ukrainy ani jej aktywnego wspierania poprzez naukę ukraińskiego (argumenty pożytecznych idiotów putina).
Po prostu państwo polskie jak i inne państwa Zachodu powinny w sposób "inteligenty" wspomagać ten kraj w walce z rosją - czyli taki, by się przy tym nie zajebać, ani dać wykorzystać (case handlu zbożem).
1. Jeśli rosja wygra to de facto mamy prawie całą granicę wschodnią w rękach ruskiego miru - czy to oznacza od razu wojnę? Nie, chyba każdy zna historię i wie, że sąsiedztwo de facto ruskich nie będzie dla nas komfortowe.
2. Jeszcze więcej uchodźców - a to oznacza otwarcie nowego szlaku przemytników do UE np przez Bieszczady.
3. Jeszcze większy exodus Ukraińców do Polski. Jeśli Ukraina wygra to jednak większość ludzi wroci do swojego kraju (wiadomo, nie wszyscy, ale na pewno będzie to zauważalne), w przypadku wygranej ruskich będzie gorzej niż teraz...
4. Utrata wartości nieruchomości przy granicy z ruskim mirem (raczej mało kto będzie chciał zaryzykować budowy domu, który zaraz będzie mógł zostać zniszczony w przypadku ewentualnej wojny.
5. Ewentualna wojna z rosja - jesteśmy wtedy po prostu w dupie. Przyjmiemy największy cios i znowu nasz kraj (jeśli jakims cudem nie zostanie użyty atom) będzie musial sie otrząsnąć ze zniszczeń przez dziesięciolecia. W przypadku wygranej Ukrainy lub "wygranej" w postaci zachowania państwowości Ukrainy, która potem wejdzie do NATO - mamy zdecydowanie lepszą pozycję.
Więc umiarkowane wspieranie Ukrainy jest po prostu w naszym interesie i nie ma nic wspólnego z "ukrofilia" czy "banderyzmem".
Po prostu państwo polskie jak i inne państwa Zachodu powinny w sposób "inteligenty" wspomagać ten kraj w walce z rosją - czyli taki, by się przy tym nie zajebać, ani dać wykorzystać (case handlu zbożem).
1. Jeśli rosja wygra to de facto mamy prawie całą granicę wschodnią w rękach ruskiego miru - czy to oznacza od razu wojnę? Nie, chyba każdy zna historię i wie, że sąsiedztwo de facto ruskich nie będzie dla nas komfortowe.
2. Jeszcze więcej uchodźców - a to oznacza otwarcie nowego szlaku przemytników do UE np przez Bieszczady.
3. Jeszcze większy exodus Ukraińców do Polski. Jeśli Ukraina wygra to jednak większość ludzi wroci do swojego kraju (wiadomo, nie wszyscy, ale na pewno będzie to zauważalne), w przypadku wygranej ruskich będzie gorzej niż teraz...
4. Utrata wartości nieruchomości przy granicy z ruskim mirem (raczej mało kto będzie chciał zaryzykować budowy domu, który zaraz będzie mógł zostać zniszczony w przypadku ewentualnej wojny.
5. Ewentualna wojna z rosja - jesteśmy wtedy po prostu w dupie. Przyjmiemy największy cios i znowu nasz kraj (jeśli jakims cudem nie zostanie użyty atom) będzie musial sie otrząsnąć ze zniszczeń przez dziesięciolecia. W przypadku wygranej Ukrainy lub "wygranej" w postaci zachowania państwowości Ukrainy, która potem wejdzie do NATO - mamy zdecydowanie lepszą pozycję.
Więc umiarkowane wspieranie Ukrainy jest po prostu w naszym interesie i nie ma nic wspólnego z "ukrofilia" czy "banderyzmem".