Dyskusje ogólne
2 l
22
W odpowiedzi na konkurs #grzegorz_dul i korsystając z wolnej chwili, postanowiłem po części opowiedzieć o moim przypadku.
Był sylwester chyba 2015, znajomi ze szkoły średniej organizowali impreze, a że to był krąg techno-dzikusów, brudów i dredziarzy to miała to być imba w stylu rave. Najebałem sie, zajaralem z brudasami jakieś śmieszne papierosy i imprezka sie rozkrecała. Potem jeden koleś zapytał czy jadłem kiedyś "emke". Nie wiedzialem co to, a on mi pokazuje jakies różowe tabletki w kształcie logo renaulta i mi mówi że to ekstazy jest i prawie wszyscy tutaj zarzucają i daje mi 2 do ręki za free na "szprubę". Z narkotykami miałem tyle wspólnego co z mercedesami, no gdzieś tam za łebka jakiegoś proszku spróbowałem raz chyba amfy ale chujowo sie czułem. No więc najebany dałem się namówić i zarzucilismy po kółku. Fajerwerki były nie tylko na niebie, po czasie urwał mi się film. Budzę się, patrze - no szpital. To się porobiło kurwa mać. Odkrywam kołdre - szok kurwa. Byłem w ubraniach roboczych... Nic mi się nie kleiło, pamiętałem tylko urywki imprezy, patrze w telefon, milion wiadomosci i nieodebranych od różnych ludzi, głównie od rodziców i szefa. Patrze na date, był 03 stycznia... Dzwonie do kumpla z roboty z którym byłem na tym sylwestrze i sie pytam co sie odjebało. Przyjechal i mi wyjaśnił cala sytuacje. Teraz patrzcie, na imprezie po paru godzinach od zjedzenia tej pigułki podobno wpadłem w jakąś odmiane delirium, totalnie mnie odrealniło i bełkotałem. Potem było tylko gorzej, bo nie schodziło, położyli mnie tam gdzieś i zabawa dalej. Po czasie dostałem padaczki, ale nie zadzwonili na pogotowie, brudasy stwierdzili że potrafią mi pomóc, a przez dragi mógłbym mieć potem kłopoty. Podobno miałem 2 ataki na imprezie, ale nad ranem wydawało się że wszystko jest okej. Miałem na noc do pracy. Nie wiem co sobie wtedy myślałem bo totalnie mam wymazany ten czas z pamięci, ale poszedłem do tej roboty, i podobno zachowywałem sie normalnie tylko wygladalem na wycieńczonego i powtarzałem że chce mi się spać, większość ludzi myślało że mam po prostu kaca. Podczas pracy padłem na ziemie i znowu dostałem ataku epilepsji. Zadzwonili po pogotowie, tak znalazłem się w szpitalu. Trzy dni wyjęte z życia. Po badaniach wykryli że zawsze miałem padaczke, ale nigdy nie miałem napadów do czasu aż nie spróbowałem tego gówna, a w połączeniu z alko i papieroskami wywołało jeszcze większy efekt. Nigdy nie byłem tak przerażony jak wtedy, czułem sie jak jakiś inwalida umysłowy, ciągle sobie powtarzałem, że jestem zjebany i nigdy nie tkne zadnych narkotyków. I tak zresztą jest. Teraz jest już lepiej, nie miałem napadów od tamtego czasu, łykam leki. Z pracy musieli mnie zwolnić ponieważ obsługuje maszynę a z przybitką epileptyka nie mogę kontynuować pracy w zawodzie. Renty żadnej bo epilepsja to za mało.
Podsumowując, badajcie się, bo możecie na coś cierpieć i o tym nawet nie wiedzieć, a lepiej zapobiegać niż leczyć. No i nie dotykajcie narkotyków, jestem tym przykładem, którego zmiotło z planszy. Dragi to gówno, lepiej się piwka napić, aczkolwiek alkohol też nie wskazany. W moim przypadku.
Wypierdalam
Był sylwester chyba 2015, znajomi ze szkoły średniej organizowali impreze, a że to był krąg techno-dzikusów, brudów i dredziarzy to miała to być imba w stylu rave. Najebałem sie, zajaralem z brudasami jakieś śmieszne papierosy i imprezka sie rozkrecała. Potem jeden koleś zapytał czy jadłem kiedyś "emke". Nie wiedzialem co to, a on mi pokazuje jakies różowe tabletki w kształcie logo renaulta i mi mówi że to ekstazy jest i prawie wszyscy tutaj zarzucają i daje mi 2 do ręki za free na "szprubę". Z narkotykami miałem tyle wspólnego co z mercedesami, no gdzieś tam za łebka jakiegoś proszku spróbowałem raz chyba amfy ale chujowo sie czułem. No więc najebany dałem się namówić i zarzucilismy po kółku. Fajerwerki były nie tylko na niebie, po czasie urwał mi się film. Budzę się, patrze - no szpital. To się porobiło kurwa mać. Odkrywam kołdre - szok kurwa. Byłem w ubraniach roboczych... Nic mi się nie kleiło, pamiętałem tylko urywki imprezy, patrze w telefon, milion wiadomosci i nieodebranych od różnych ludzi, głównie od rodziców i szefa. Patrze na date, był 03 stycznia... Dzwonie do kumpla z roboty z którym byłem na tym sylwestrze i sie pytam co sie odjebało. Przyjechal i mi wyjaśnił cala sytuacje. Teraz patrzcie, na imprezie po paru godzinach od zjedzenia tej pigułki podobno wpadłem w jakąś odmiane delirium, totalnie mnie odrealniło i bełkotałem. Potem było tylko gorzej, bo nie schodziło, położyli mnie tam gdzieś i zabawa dalej. Po czasie dostałem padaczki, ale nie zadzwonili na pogotowie, brudasy stwierdzili że potrafią mi pomóc, a przez dragi mógłbym mieć potem kłopoty. Podobno miałem 2 ataki na imprezie, ale nad ranem wydawało się że wszystko jest okej. Miałem na noc do pracy. Nie wiem co sobie wtedy myślałem bo totalnie mam wymazany ten czas z pamięci, ale poszedłem do tej roboty, i podobno zachowywałem sie normalnie tylko wygladalem na wycieńczonego i powtarzałem że chce mi się spać, większość ludzi myślało że mam po prostu kaca. Podczas pracy padłem na ziemie i znowu dostałem ataku epilepsji. Zadzwonili po pogotowie, tak znalazłem się w szpitalu. Trzy dni wyjęte z życia. Po badaniach wykryli że zawsze miałem padaczke, ale nigdy nie miałem napadów do czasu aż nie spróbowałem tego gówna, a w połączeniu z alko i papieroskami wywołało jeszcze większy efekt. Nigdy nie byłem tak przerażony jak wtedy, czułem sie jak jakiś inwalida umysłowy, ciągle sobie powtarzałem, że jestem zjebany i nigdy nie tkne zadnych narkotyków. I tak zresztą jest. Teraz jest już lepiej, nie miałem napadów od tamtego czasu, łykam leki. Z pracy musieli mnie zwolnić ponieważ obsługuje maszynę a z przybitką epileptyka nie mogę kontynuować pracy w zawodzie. Renty żadnej bo epilepsja to za mało.
Podsumowując, badajcie się, bo możecie na coś cierpieć i o tym nawet nie wiedzieć, a lepiej zapobiegać niż leczyć. No i nie dotykajcie narkotyków, jestem tym przykładem, którego zmiotło z planszy. Dragi to gówno, lepiej się piwka napić, aczkolwiek alkohol też nie wskazany. W moim przypadku.
Wypierdalam