Przejechane niewiele ponad 3900 km w 6 dni — Polska, Ukraina, Słowacja. Yamaha MT 09, średnie spalanie 6,5l. Pit stopy: Sarny, Konotop, Charków, Izium, Umań, Stryj, Bielsko-Biała. Wjazd do Ukrainy bez większych problemów (przejście graniczne Zosin-Uściłóg). W miejscach, w których byłem nie widać zniszczeń. Bliżej frontu więcej żołnierzy i pojazdów wojskowych. Przed każdym miastem blok post ale przepuszczają bez problemów, raz tylko musiałem zdjąć kask przed wjazdem do Chersoniu od strony Izium. Ogólnie czysto i w hotelach i w miastach. Jedzenie tanie, noclegi tanie, alko podobnie jak w PL, paliwo około 1 zł do 1,5 zł taniej. Ludzie mili i pomocni. Z niebezpiecznych sytuacji to szached w miejscowości Konotop. Jebnął dosyć daleko, ale czuć było falę uderzeniową. Drogi, którymi jechałem w większości stan dobry, ale zdarzył mi się też odcinek tragiczny — męczyłem go 1,5h z max prędkością 50km/h i często poboczem. Większe miasta wyglądają jak nasze na przełomie lat 90/2000 mniejsze to początek lat 90. Czuć postsowiecką myśl architektoniczną... Do Krematorska nie udao mi się dojechać, zabrakło jednego dnia. Dziękuję i wypierdalam na rehabilitację pleców.