104
Słuchajcie co się wydarzyło.
3 tygodnie temu dziewczyna powiedziała mi że już nic do mnie nie czuje. Chciałem żebyśmy to naprawili że zmielenie to co jest źle.. 
Mija tydzień. Zrobiłem wiele żeby było lepiej.
Po tygodniu oznajmia że chce się rozstać. Bolało bardzo, ale cóż... (Wyprowadzka)
W ciągu tych dwóch tygodni próbowałem odwrócić los. Chodziliśmy na randki etc. 
 Chciałem jutro (niedziela )odebrać kilka rzeczy to powiedziała że będziemy w kontakcie bo jest umówiona z koleżanką. Tu właśnie zapaliła mi się lampka. Od jakiegoś czasu ciągle były wyjścia z koleżanką... I to wieczorami z powrotem o różnych porach (nad ranem). Postanowiłem zdemaskować sukę. Albo wyjdę na kretyna albo w końcu odkryje prawdę. Wbijam dziś wieczorem (sobota) niezapowiedzianie po te rzeczy o których mówiłem wcześniej dlatego że po prostu byłem blisko. Na miejscu baba wymalowana wyszykowana do wyjścia. Nie myśląc wiele powiedziałem do niej że wiem wszystko że ma kogoś i ma ostatnią szansę powiedzieć prawdę jeśli chce rozstania na dogodniejszych warunkach finansowych
Była bardzo zdziwiona ale uwierzyła i wszystko mi powiedziała. Po wszystkim powiedziałem że to był blef ale czułem że mnie robi w chuja. Zdradzała mnie z gościem z roboty od dłuższego czasu. Jutro jadę zabrać jej wszystko to cokolwiek było przeze mnie kupione. Nie daruje suce ani grosza. Lepiej wskoczyć na innego bolca niż szanować związek i dbać o niego. Miała wszystko co chciała. Dawałem z siebie wszystko co mogłem. Karma wraca. Oby jak najszybciej. Wypierdalam
0.066175222396851