5
Pewien gospodarz miał problem, jego swinie od pewnego czasu nie chciały jeść.  Jako że zwierzęta stanowiły źródło utrzymania rodziny, w ostateczności zabrał resztę pieniędzy jakie mieli w domu i pojechał Żukiem do miasta, do weterynarza. 
Weterynarz  stwierdził że zbytnio nie może pomóc nie badając zwierząt, a wizyta na gospodarstwie była dla właścicieli za droga. Kazik (gospodarz) starał się jak mogł żeby wyjaśnić problem. Dostał jednak poradę żeby zmienić pokarm dla swinek. Może coś nowego wprowadzić to zaczną jeść. A jak nie, to na kolejną wizytę niech Kazik przywiezie kilka sztuk do badania. 
Ucieszony gospodarz wrócił na gospodarstwo i odrazu zaczął radośnie krzyczeć do żony: - Jadzia, Jadzia!! Gotuj kartofle! Świnie bedo jadli! Żem ja gupi nie pomyśloł wcześniej!!
Niestety, swinie nie jedzą.  Mijają dni, tygodnie. Kilka świnek już zdechło z głodu. Cała rodzina zdesperowana, na mleku i jajkach nie wyżyją. Mięsa trzeba. Zapakowali kilka świń na żuka i Kazik pojechał znowu do miasta. 
- Panie, pomóż pan, świnie zdychajo! Żryć nie chco!
- pokarm zmieniliście?
- Jo, jak pan doktor kazał. I nic, nie jedzo
- Hmmm, nie dobrze. Ale jest jeszcze jeden sposób, stary, ale skuteczny. To musi pomoc. Tylko wie pan, ja nie wiem czy wypada o tym rozmawiać. Proszę sobie nie pomyśleć czegoś 
- gadaj  pan wreszcie o co chodzi, ja wszystko zrobię, panie wszystko żeby tylko rodzinę ratować!! - przerwał zdesperowany gospodarz
- no dobra. To niech Pan słucha... Wieczorem niech pan załaduje świnie na Żuka. Pojedzie pan z nimi do lasu. W tym czasie niech żona napelni koryto. Pan, panie gospodarzu... zerzniesz te swinie w tym lesie, wrócisz z nimi i ciach je do swiniarni odrazu.
- że co??!!!!
- tak jak mówiłem. Ale niech Pan poslucha, to jedyne wyjście. Gwarantuje ze po powrocie z lasu świnie będą jadły. 
Gospodarz nie mając innego wyjścia, zrobił jak weterynarz nakazał. 
Po tygodniu wrócił wściekły, bo świnie dalej nie jedzą. 
- jak to nie jedzą? A zrobił pan wszystko tak jak mówiłem.
- no zrobił ja, zrobił. I chuja, nie jedzo!!! I po co to wszystko?!
- panie, spokojnie. A dal im pan tak tego no, ostro? Aż kwiczały?
- no nie...  aż tak to nie...
- a no to musi pan tam im ostro dać!
Gospodarz zrobił tak jak mu kazano. 
Wrócił w środku nocy, rozładował świnie i poszedł spać bo wykończony był.
Nagle wpada do sypialni małżonka, ledwo łapiąc oddech krzyczy:
- Kazik, Kazik!!!!
- co?! Czego się dżesz!! Daj mnie spać  kobito, ledwo żywy wróciłem!!
- Kazik! Kazik! Ale świnie....
- Co! Co świnie!!! Jedzo ?!!!
- Nie, siedzą na żuku i trąbią!
0.2511510848999