63
Witam czy też was irytują ludzie z pracy? Nie znoszę ich kurwa. Nie chce mi się z nimi mijać w szatni i odpowiadać na pytania typu co tam, co u ciebie. Zacznijmy od tego że jest to banda skurwysynów, nikt nie chciał mnie uczyć na początku a teraz udają wielkich przyjaciół xd Sam mam 30 lat większość tam ma grubo 40+ z małymi wyjątkami. Nie chce mi się wysłuchiwać pierdolenia o ich dzieciach zwłaszcza że osoby te nie mają ciekawego życia, tylko praca i rodzina. Blizej mi do 20 Latków niż do nich no w końcu jestem dzidowcem i nie mam nawet dziewczyny. Większość chce tam rządzic więc chyba nie da się lubić kogoś takiego, nienawidzę jak ktoś mi się wpierdala w robotę a do tego większość chce wykonywać zadania we 2 które można zrobić samemu. Szczyt wkurwienia osiągam gdy ktoś chce iść ze mną na przerwę. Typie jestem z tobą 8h i mam jeszcze cię znosić w czasie wolnym? XD Obgadują się wzajemnie, no po co mielić tym jęzorem? Na uwagę zasługują tam 2 osoby - pierwsza nie daje rady w pracy to żyje z podpierdalania innych, wszyscy o tym wiedzą. Zadaje dziwne wkurwiajace pytania że aż mam ochotę jej czasem przypierdolic, udaje rozmowę a tak naprawdę wyciąga informacje. Druga osoba to jeszcze większy hit - murzynek Bambo spierdolił z Afryki. Chuj że połowy nie rozumie po polsku, chuj że nie patrzy nawet na plan produkcji ,,robi" zwala zawsze robotę na innych, nie dotyka miotły to jego największy wróg. Japa mu się nie zamyka, rozmowa z nim męczy podwójnie. Nie wyrzuca go bo rasizm?! Ogólnie jest to pierdolony cyrk i od następnego miesiąca poproszę o samodzielne robienie nocek bo też tak można a jak tam u was? Jaka sytuacja? Zapraszam do dyskusji.
0.064553022384644