Humor
2 l
11
Jestem sobie spokojnym dziekanatem. Dzień zapowiadał się standardowo, czyli leniwie. Jednak dziś wszystkich pokurwiło: wchodzą, wychodzą, dzwonią jacyś kurierzy, studenci, mężowie i absolwenci. Ruchają się, piją kawę, żrą ciasto. Już mnie drzwi bolą od tego trzaskania i niech ktoś odbierze ten cholerny telefon.