5
Twórczość Digital Foundry obserwuję od kilku lat. Jeśli mnie pamięć nie myli, tworzący kanał twórcy zazwyczaj starali się starannie wykonywać powierzone im zadania. Dlatego zwracano uwagę na drobne niuanse i szczegóły, a jednocześnie wspominano o rozmaitych niedoskonałościach, jak brak reakcji roślinności na poczynania postaci grywalnej, brak śladów stóp tam, gdzie powinny się pojawiać czy niemalże opustoszałe miasta.

Od przynajmniej kilku miesięcy, na kanale głównym (Digital Foundry) oraz pobocznym (DFClips) grupy zaczęło pojawiać się coraz to więcej materiałów poruszających tematy rozmaite. Marka Digital Foundry również zyskała na znaczeniu w branży i została wchłonięta przez IGN.

Od wspomnianych kilku miesięcy odnoszę wrażenie, iż rzetelność i wartość prezentowanych treści drastycznie utraciły na jakości, tym samym - coraz to skuteczniej - zachęcając mnie do wycofania subskrypcji.

Powodów jest wiele, lecz - aby uniknąć wpisu na kilka tysięcy słów - ograniczę się do kilku wybranych przykładów.

W jednym z materiałów traktujących o technologii DLSS, autor recenzji (chyba był to Alex Battaglia) wskazał na liczne niedoskonałości wynikające z zastosowania techniki Zielonych i podzielił się swoją opinią, wedle której najniższą akceptowalną wartością natywną w przypadku obrazu wyjściowego 4K/2160p jest wejściowe 1080p. Testowi zostało również poddane konkurencyjne rozwiązanie rozwijane przez AMD, czyli FSR. Według porównania, DLSS zapewnia mniej zły efekt finalny niż FSR i stanowi optymalny wybór dla większości graczy na PC.

W analizach gier z PS5 oraz Xbox Series X/S sprawdzane są różnorodne aspekty, w tym rozdzielczość wejściowa. Wiele nowych gier działa w rozdzielczości natywnej niższej niż 720p (osiągając nawet tak tragiczne wartości jak 504p lub 432p (na Xbox Series S)) i korzysta z rozwijanej przez AMD technologii FSR celem uzyskania wyższej rozdzielczości wyjściowej. Mimo tego, autorzy nie wytykają deweloperom złych praktyk, które od lat trapią aktualną generację konsol.

2) Jestem zdania, że aktualna generacja konsol jest niekorzystna dla graczy, bowiem liczne studia zostały zamknięte, Sony postanowiło nałożyć nacisk przede wszystkim na popularne serie (tym samym wstrzymując rozwój licznych serii jak The Order 1886, Days Gone czy inFamous), a studia trzecie prezentują coraz to większe lenistwo i brak kompetencji. Mnóstwo gier dostępnych wyłącznie na PS5/Xbox Series X/S oraz na PC korzysta z zasobożernych obliczeniowo rozwiązań windujących wymagania pod niebiosa. Do tego stopnia, że na PS5 - które stanowi niemałą rewolucję względem PS4 i PS4 Slim - wiele gier działa w rozdzielczościach natywnych poniżej 1080p. Jednocześnie wyglądając gorzej od niejednej produkcji z PS4, które korzystały z przestarzałych obecnie silników jak Unreal Engine 3 czy Unreal Engine 3.5. Wystarczy spojrzeć na grę Suicide Squad i Batman: The Dark Knighe, gdzie to starsza o 9 lat gra wygląda zdecydowanie lepiej.
Wracając do tematu. Według mnie Dragon Age: The Veilguard prezentuje jakość graficzną na poziomie produkcji z PS4 z 2014-2017 roku. Mimo tego, DF ocenia ją jako „ Impressive Visuals, Good Performance”. Gdyby punkt odniesienia stanowiły aktualne gry mobilne to jeszcze można by polemizować. Ale przy grach pokroju Horizon Forbidden West, Alan Wake 2 czy Silent Hill wygląda to naprawdę kiepsko. Mimo tego natrafiłem na mnóstwo komentarzy wychwalających jakość wizualną i styl artystyczny, co stanowi dla mnie niemałe zaskoczenie. Oczywiście o gustach się nie dyskutuje, ale …

Osobiście podejrzewam, że część pochwał pochodzi od młodzieży dopiero zaczynającej swoją przygodę z konsolami i grami na PC. Gracze z lat 80 i 90 mieli możliwość doświadczenia licznych przełomów technologicznych i przeskoków wizualnych jak Far Cry, Crysis, Battlefield 3 czy Ryse: Sony of Rome. Dla takich osób, nowy Dragon Age prawdopodobnie stanowi istotny rozwój. Ale w przeciwnym kierunku. Natomiast młodzi gracze, zwłaszcza osoby wychowane na grach mobilnych, podobnego doświadczenia mogą nie mieć i dla nich tytuły z PS5 faktycznie mogą stanowić przełom graficzny.
Ok. Pominąłem mnóstwo wątków, a i tak wyszedł wpis dłuższy od zamierzonego. Całościowo odnoszę wrażenie, iż Digital Foundry celowo pomija krytykę i drastycznie zaniża swoje standardy, tym samym przecząc swojej twórczości sprzed zaledwie kilku lat/miesięcy. A mimo tego mnóstwo komentujących im przyklaskuje i skacze do gardeł osobom o niepochlebnej opinii (w przypadku Dragon Age: The Veilguard masa osób twierdzi, że 432/504p to akceptowalna rozdzielczość wejściowa, ponieważ FSR - za pomocą swojej magii - zwiększy rozdzielczość do 2160p. A wszystkie osoby o odmiennym zdaniu nie znają się na technologii i ogólnie są hejterami). Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku Star Wars: Outlaws. Gry, która według mnie wygląda gorzej niż niejedna gra z PS4 (choć dobry ReShade pewnie by sporo pomógł). I gry, którą mnóstwo osób uważa za GOTY i do kandydata do najpiękniejszej gry roku.

Może po prostu mam zbyt wysokie wymagania lub nie rozumiem aktualnego rynku. A może problem leży gdzieś indziej.
0.071762084960938