29
Jedna z moich ulubionych historii z morałem. 

Murzyn zamordował najpierw matkę, a potem córkę. 

Po 23 latach.

W tym samym domu. Ten sam murzyn. 

Ale nie to jest najlepsze. 

Najlepsze jest to, że córka (praktykująca buddystka, wierząca w jakieś newage'owe mambo dżambo o dawaniu "drugiej szansy") przebaczyła murzynowi i odwiedzała go w pierdlu. Uwierzyła w jego zapewnienia, że on dindu nuffin i że siedzi, bo system jest rasistowski.

Gdy murzyn wyszedł z więzienia, natychmiast dała mu pracę i zaprosiła do rodzinnego domu (przypominam: tego samego domu, gdzie ponad dwie dekady wcześniej zastrzelił i spalił zwłoki jej matki).

Resztę historii znacie: murzyn chwycił za nóż i zadźgał kobietę.

Źródło: X BostonTea
Łymyn
0.25359296798706