19
Ale akcja była wczoraj w McDonald’s. Normalnie tam nie jem, bo to syf, ale podjechałem sobie na kawkę z trasy. Wchodzę do środka i kupuję, a facet obok mnie zamawia Kanapkę Drwala. No i zagajam do niego, mówię, że drogo teraz. On burknął, że trochę. Ja mówię, że nie trochę, tylko 40% w porównaniu do zeszłego roku, a on przytakuje. No to ja dalej tłumaczę mu, że niech popatrzy sobie, jak wygląda na obrazku, a jak to co dostaje. On coś przytaknął i mówi, że mu smakuje. Ja już na maksa zgrzany, mówię, to syf z paszy robiony. Koleś mówi, że wie, i odbiera zamówienie.
Wkurwiony wyrywam mu tę kanapkę, a raczej próbuję, bo gość się ze mną szarpie. Pytam się go, czy nie rozumie, co do niego mówię. Że McDonald’s to korporacja, co go dy*ma na kasę. Wkurwiony krzyczę na cały głos, że gość zamówił Drwala. Podbiega do mnie jeszcze jakiś facet z kobietą i dwójką dzieci, wszyscy próbujemy ją wyrwać, ale on już wpakował ją sobie do mordy. Ja krzyczę, że tego nie da się jeść, żeby chociaż udawał, że mu nie smakuje.
Jakiś gość wyrywa mu z gardła jeszcze kawałek bułki i wyrzuca do kosza, mnie się jeszcze sałaty kawałek udało mu wyjąć zanim połknął, jbany nie odpuszcza. Wpada ochrona i policja, rzucają nas na glebę i kują. Krzyczę jeszcze, że dał się wydymć systemowi i jest fr*jerem bez honoru. On tylko uśmiecha się, wyciąga z kosza resztkę bułki i dojada. Na moich oczach. Mówi mi, że za tydzień też tu wróci i zamówi to samo. Jak mnie wypuszczą, będę tu na niego czekał. Ja pierdolę, ludzie, ogarnijcie się trochę i włączcie myślenie.
Akcja z wczoraj
0.2773060798645