Dyskusje ogólne
1 r
72
Bałwochwalstwo, idolatria (gr. eidolon „obraz, posąg”, latreia „kult”) – grzech w religiach abrahamowych, polegający w podstawowym znaczeniu na oddawaniu czci wizerunkom bogów czy bóstw – bałwanom, idolom.
[Nie postacie ale] "Wizerunki przeznaczone do koronacji powinny odznaczać się wyjątkową czcią ze strony ludu", "Obrzędu koronacji wizerunku, który jest przedmiotem czci lokalnej" - co jest przedmiotem czci lokalnej? Osoba czy wizerunek? ~Normy Kongregacji Kultu Bożego dotyczące wizerunków Najświętszej Maryi Panny wydane z polecenia papieża Pawła VI (25 marca 1973)
Obrońcy katolików będą bawić się w żonglerkę słowami i powiedzą że kult obrazów w KK to nie ikonolatria ale ikonodulia jak by nazwanie tego samego innym słowem miało coś zmienić – dlatego zamiast kłócić się o słowa zacytuje co przez kult obrazu(dowolnie nazywany) rozumieją szarzy katolicy:
„Niezwykły jest fakt, iż ten malutki obrazek, przeznaczony pierwotnie do prywatnych modlitw, stał się obiektem kultu. Płynąca z niego moc daje nadzieję każdemu, kto przed nim uklęknie, spojrzy w oczy Matki Najświętszej i powierzy się Jej matczynej opiece." - co jest obiektem kultu? Osoba? Nie, obrazek. Od kogo płynie moc? Od Maryi? Nie, od obrazu.
Tekst ten oryginalnie wisiał na jednej z polskich stron sanktuarium maryjnego. Wyraźnie wierni definiują obraz jako fetysz – czyli przedmiot mający moc sam w sobie mimo że nie wynika to z jego natury. Nie ma znaczenia piękne żonglowanie słowami kiedy mowa o faktycznym rozumieniu tematu – a to jest proste: katolicy czczą deski i farby mające rzekomo moc a co za tym idzie są bałwochwalcami. I rozumienie to jest powszechne – katolicy jadą do konkretnych desek i farb zamiast czcić ich kopie na miejscu – robią to nie dlatego że postać na obrazie ma moc ale sprawczość przypisuje się konkretnemu przedmiotowi, konkretnemu fizycznemu obrazkowi. Nie muszę chyba tłumaczyć gdzie biblia zapowiada koniec takich ludzi.
Źródła:
https://radioniepokalanow.pl/02-lipca-wspomnienie-matki-bozej-lichenskiej-bolesnej-krolowej-polski/
[Nie postacie ale] "Wizerunki przeznaczone do koronacji powinny odznaczać się wyjątkową czcią ze strony ludu", "Obrzędu koronacji wizerunku, który jest przedmiotem czci lokalnej" - co jest przedmiotem czci lokalnej? Osoba czy wizerunek? ~Normy Kongregacji Kultu Bożego dotyczące wizerunków Najświętszej Maryi Panny wydane z polecenia papieża Pawła VI (25 marca 1973)
Obrońcy katolików będą bawić się w żonglerkę słowami i powiedzą że kult obrazów w KK to nie ikonolatria ale ikonodulia jak by nazwanie tego samego innym słowem miało coś zmienić – dlatego zamiast kłócić się o słowa zacytuje co przez kult obrazu(dowolnie nazywany) rozumieją szarzy katolicy:
„Niezwykły jest fakt, iż ten malutki obrazek, przeznaczony pierwotnie do prywatnych modlitw, stał się obiektem kultu. Płynąca z niego moc daje nadzieję każdemu, kto przed nim uklęknie, spojrzy w oczy Matki Najświętszej i powierzy się Jej matczynej opiece." - co jest obiektem kultu? Osoba? Nie, obrazek. Od kogo płynie moc? Od Maryi? Nie, od obrazu.
Tekst ten oryginalnie wisiał na jednej z polskich stron sanktuarium maryjnego. Wyraźnie wierni definiują obraz jako fetysz – czyli przedmiot mający moc sam w sobie mimo że nie wynika to z jego natury. Nie ma znaczenia piękne żonglowanie słowami kiedy mowa o faktycznym rozumieniu tematu – a to jest proste: katolicy czczą deski i farby mające rzekomo moc a co za tym idzie są bałwochwalcami. I rozumienie to jest powszechne – katolicy jadą do konkretnych desek i farb zamiast czcić ich kopie na miejscu – robią to nie dlatego że postać na obrazie ma moc ale sprawczość przypisuje się konkretnemu przedmiotowi, konkretnemu fizycznemu obrazkowi. Nie muszę chyba tłumaczyć gdzie biblia zapowiada koniec takich ludzi.
Źródła:
https://radioniepokalanow.pl/02-lipca-wspomnienie-matki-bozej-lichenskiej-bolesnej-krolowej-polski/