Wiedza
1 r
14
Topic dotyczący mojego "schorzenia" czy chuj wie jak to ująć: https://m.jbzd.com.pl/obr/3902046/nerwica-lekowa
Piszę to, bo zacząłem rozmawiać z ludźmi z mojego miasta oraz z wami i okazuje się, że duzo osób boryka się z tym problemem który ja uznaję jako walka z samym sobą.
Bardzo szybko nauczyłem się z tym żyć, bo zaakceptowalem, że moj organizm próbuje mnie robić w chuja i mimo, że wszystko gra nagle przychodzi atak i odcięcie od prawidłowego widzenia jakbym patrzał przez brudne okulary lub czasami przez lupę (ciezko opisac) i do tego dygaczace cale dlonie plus wewnetrzna panika i mysli, ze zaraz zemdlejesz (czasami, ze umrzesz).
Na początkach bałem się, zanim dowiedziałem się o co chodzi, ze to jakiś typ schizofreni czy czegokolwiek pojebanego ale matka i siostra mi opowiedzialy, ze mają/miały identycznie.
Przy ataku jest ważna rozmowa w głowie samemu ze sobą, ze kurwa nic sie nie dzieje i po chuj sobie sam to wpierdalasz. Mnie to bardzo męczyło na początku bo podczas 12 godzinnej zmiany w gastro, przy klientach, musialem czasami uciec na zaplecze sie uspokajac plus wlasnie rozmawiac we lbie ze to sie nie dzieje.
Dalej walcze z tym gownem ale chcialem bardzo podziękować osobom które pisaly do mnie na dzidce prywatnie opisujac swoje odczucia majac to bo bardzo mi to pomoglo, mimo ze napisal to jakis anoniasz ze stronki katolickiej.
Pozdrawiam i wypierdalam.
Piszę to, bo zacząłem rozmawiać z ludźmi z mojego miasta oraz z wami i okazuje się, że duzo osób boryka się z tym problemem który ja uznaję jako walka z samym sobą.
Bardzo szybko nauczyłem się z tym żyć, bo zaakceptowalem, że moj organizm próbuje mnie robić w chuja i mimo, że wszystko gra nagle przychodzi atak i odcięcie od prawidłowego widzenia jakbym patrzał przez brudne okulary lub czasami przez lupę (ciezko opisac) i do tego dygaczace cale dlonie plus wewnetrzna panika i mysli, ze zaraz zemdlejesz (czasami, ze umrzesz).
Na początkach bałem się, zanim dowiedziałem się o co chodzi, ze to jakiś typ schizofreni czy czegokolwiek pojebanego ale matka i siostra mi opowiedzialy, ze mają/miały identycznie.
Przy ataku jest ważna rozmowa w głowie samemu ze sobą, ze kurwa nic sie nie dzieje i po chuj sobie sam to wpierdalasz. Mnie to bardzo męczyło na początku bo podczas 12 godzinnej zmiany w gastro, przy klientach, musialem czasami uciec na zaplecze sie uspokajac plus wlasnie rozmawiac we lbie ze to sie nie dzieje.
Dalej walcze z tym gownem ale chcialem bardzo podziękować osobom które pisaly do mnie na dzidce prywatnie opisujac swoje odczucia majac to bo bardzo mi to pomoglo, mimo ze napisal to jakis anoniasz ze stronki katolickiej.
Pozdrawiam i wypierdalam.