Rozrywka
1 r
24
Siema. Ostatnio miałem taką rozkminę apropo universum Toy Story. Gdzie kończy się granica pomiędzy "modyfikowaniem" zabawki, a znęcaniem się nad nią?
Bo ja np. jakiś czas temu kupiłem sobie paczkę plastikowych żołnierzyków, ale podzieliłem je na 3 grupy i każdą z nich pomalowałem inną farbą w sprayu, żeby reprezentowały 3 różne frakcje na mapie świata, którą sobie wydrukowałem (taka mała zabawa w stratega).
Zastanawiam się, czy te żołnierzyki rozumieją, że tylko zmieniły kolor i teraz rezprezentują 3 różne frakcje, czy też raczej cierpią w katuszach, pokryte warstwą chemikaliów, które wypalają im skórę i oczy?
Jak to działa? Czy ktoś się kiedyś nad tym zastanawiał?
Bo ja np. jakiś czas temu kupiłem sobie paczkę plastikowych żołnierzyków, ale podzieliłem je na 3 grupy i każdą z nich pomalowałem inną farbą w sprayu, żeby reprezentowały 3 różne frakcje na mapie świata, którą sobie wydrukowałem (taka mała zabawa w stratega).
Zastanawiam się, czy te żołnierzyki rozumieją, że tylko zmieniły kolor i teraz rezprezentują 3 różne frakcje, czy też raczej cierpią w katuszach, pokryte warstwą chemikaliów, które wypalają im skórę i oczy?
Jak to działa? Czy ktoś się kiedyś nad tym zastanawiał?