5
Bądź komunistą, całe życie walczysz za idee systemu. Nienawidzisz nazistów ponieważ nie liczy się u nich równość jednostek. Jak to tak można żeby wszyscy nie byli równi i bezrefleksyjnie trzczą firera. 
Jesteś na statku trwa burza taka co jej jeszcze nie widziałeś. Grzmoty leją się z nieba jak nigdy. Kilka piorónów uderza w twuj statek na raz. Wszędzie leżą ciała w zasadzie przeżyłeś tylko ty. 
Decydujesz od wielu dni. Może miesięcy. Czas dawno zlepił się w nieprzeniknioną otchłań.
Tracisz nadzieję nikt nie przybędzie z ratunkiem zanim skończy się żywność. A jej zostało już tylko na kilka dni...
Straciłeś wszelką nadzieję. Przy życiu sam już nie wiesz co cię utrzymuje. Pamiętasz, że jadłeś ale nie pamiętasz kiedy. Wieczorem? Wczoraj?  A może kilka dni temu? Nawet woda się kończy.
Niespodziewanie odzywa się radio. Wywołują cię. Pytają czy wytrzymasz jeszcze kilka godzin. Potwierdzasz. Ale zanim przybyli tracisz przytomność. 

Budzisz się po jakimś czasie. Otoczenie jest zupełnie obce. Podchodzi ktoś do ciebie.
 Czy to kobieta? Nie możliwe na statku wojennym. A może kiedy dryfowałem w końcu nastała nasza równość? Ale byliśmy tak odlegli od realizacji tego to nie możliwe, nie mogłem dryfować tyle czasu. Zapytam. I tak powinienem być martwy po takim czasie.

-Jest tam ktoś?
-Profesorze pacjent odzyskał przytomność!
Czujesz kołysanie nadal jesteś na morzu.
-Jesteś kobietą! Dryfowałem tyle czasu aż nasze idee zwyciężyły! Czy w końcu wszyscy są równi? Zwyciężyliśmy?!
-Profesorze pacjent bredzi! Chyba myśli, że kiedyś nie było równości...

C.N.D. a morze nie.
0.067754983901978