5
Dowcip mi się przypomniał, jak w poczekalni widziałem Mojżesza Mela Brooksa.

Chodził Pan po Ziemi Świętej. Poszedł do Amorytów i pyta:
- Nie chcecie mojego przykazania? - pyta Bóg.
- A jakie to przykazanie? - pytają.
 - Nie będziesz zabijał.
- Eeee, to nie chcemy... My Amoryci słyniemy z wojowniczości, cała nasza historia, to historia krwawych podbojów, nie chcemy takiego przykazania.
Poszedł zatem Bóg do Filistynów i pyta:
- Może chcecie moje przykazania?
- Jakie na przykład proponujesz? - pytają Filstyni?
- Nie będziesz cudzołożył.
- To tak się w ogóle da? - zdziwieni patrzą po sobie - My Filistyni to jesteśmy bardzo kochliwi, nie chcemy takiego przykazania.
Poszedł Bóg do Kananejczyków
-A może wy chcecie moje przykazania? - pyta Stwórca
- No a jakie są? - pytają.
- Nie będziesz kradł.
- Jak to nie będziesz kradł? My Kanenejczycy żyjemy z grabieży, na tej pystyni ten przezyje, co więcek ukradnie. Nie chcemy takiego przykazania.
Poszedł Bóg do Żydów.
- Chcecie moje przykazania? - pyta
- A ile one kosztują? - pytają Żydzi.
- No nic, za darmo są. - odpowiada Bóg.
- A to weźmiemy z 10...
0.27964806556702