Cześć!
Chciałem się pochwalić naszyjnikiem wykonanym jako prezent zaręczynowy dla mojej Panny.
Chciałem się pochwalić naszyjnikiem wykonanym jako prezent zaręczynowy dla mojej Panny.
Stworzenie go zajęło mi dokładnie 8 miesięcy:
7 miesięcy zbierałem i suszyłem różne zielska oraz myślałem nad sposobami jak go wykonać, natomiast sama typowa "robocizna" zajęła mi jakiś tydzień czasu po 2h dziennie.
Teraz trochę historii i techniki ;)
Z racji, że uwielbiam spędzać czas w lesie, szczególnie na obserwacji jelenii i zbieraniu ich poroży, to od samego początku założeniem było wykonanie czegoś właśnie z poroża jelenia.
Pierwotnie myślałem nawet o zrobieniu pierścionka, ale z racji, że nie posiadam jakiegoś wybitnego sprzętu i talentu do tak precyzyjnego działania, pomysł ten porzuciłem.
Podstawą naszyjnika jest tzw. "róża" poroża. Róża została odcięta od tyki w możliwie jak najcieńszym plasterku, a następnie wyszlifowana tak, by zrobić z niej małą miseczkę. Na dno powstałej miseczki przykleiłem najlepiej zachowane roślinki, które w miarę się jakoś komponowały- chaber, paproć, wrzos oraz porost (ogólnie miałem nasuszoną całą masę różnych roslinek, ale niestety większość wyblakło lub zbyt się spłaszczyło przez co brzydko wyglądały i ostatecznie były do wyrzucenia).
Całość została zalana transparentną żywicą z domieszką zielonego proszku fluorescencyjnego (ostatnie fotki widać jak świeci w ciemnosci ;) )
Potem szlif i polerka, a na koniec wykonanie zawiesia z rzemyków.
Dziękuję za uwagę i spadam :P
7 miesięcy zbierałem i suszyłem różne zielska oraz myślałem nad sposobami jak go wykonać, natomiast sama typowa "robocizna" zajęła mi jakiś tydzień czasu po 2h dziennie.
Teraz trochę historii i techniki ;)
Z racji, że uwielbiam spędzać czas w lesie, szczególnie na obserwacji jelenii i zbieraniu ich poroży, to od samego początku założeniem było wykonanie czegoś właśnie z poroża jelenia.
Pierwotnie myślałem nawet o zrobieniu pierścionka, ale z racji, że nie posiadam jakiegoś wybitnego sprzętu i talentu do tak precyzyjnego działania, pomysł ten porzuciłem.
Podstawą naszyjnika jest tzw. "róża" poroża. Róża została odcięta od tyki w możliwie jak najcieńszym plasterku, a następnie wyszlifowana tak, by zrobić z niej małą miseczkę. Na dno powstałej miseczki przykleiłem najlepiej zachowane roślinki, które w miarę się jakoś komponowały- chaber, paproć, wrzos oraz porost (ogólnie miałem nasuszoną całą masę różnych roslinek, ale niestety większość wyblakło lub zbyt się spłaszczyło przez co brzydko wyglądały i ostatecznie były do wyrzucenia).
Całość została zalana transparentną żywicą z domieszką zielonego proszku fluorescencyjnego (ostatnie fotki widać jak świeci w ciemnosci ;) )
Potem szlif i polerka, a na koniec wykonanie zawiesia z rzemyków.
Dziękuję za uwagę i spadam :P