44
No witam dzidki. 
Powiem prosto z mostu. W chuj się zapuściłem przez ostatnie lata. Fajki, piwo, chujowe żarcie i zacząłem zauważać u siebie poważne zmiany, a by jakoś to opisać to zacytuję klasyka:
By bobzola już nie było #01
Sięga nie sięga, to zależy czy chodzę zgięty w pół Bo mnie plecy napierdalają od roboty. Plan mam taki. W tym roku kończę 29 lat. Trzydziecha zbliża się się szybciej niż jutuberzy do nieletnich dziewczynek. I coś z tym trzeba zrobić. Z moim bebzolem znaczy się, bo jeśli chodzi o tych pdf to od tego jest prokuratura. 
I oczywiście rada jest prosta "idź na siłkę" ....no tak, wiem. To nie takie proste. Jestem naczelnym introwertykiem i nawet wyjście do sklepu jest dla mnie niekomfortowe. No cóż taki się urodziłem. Choć....kiedyś w wieku 15-19 lat na siłownię uczęszczałem ale wiadomo inne czasy. W tamtym czasie chciało się zaimponować koleżanką że szkoły...teraz chce się zmienić raczej dla siebie, bo aktualnie moge liczyć jedynie na p0lke z czarnym dzieckiem ale za to brzydką i nie pracującą. 
Postanowiłem zrobić sobie tutaj mały dziennik.
Ćwiczenia zaczynam robić w domu. Oczywiście jeśli ktoś ma jakieś porady dla takich piwniczniakow jak ja, to chętnie przeczytam. 
Czy mi się uda? Wątpię. 
Czy warto próbować? Chuj wie.
Ale może zajebiscie się w to wkręcę. 
Pierwsze co chce osiągnąć, to nie kaloryfer i wyciskanie 100 na klatę. Na sam początek 30 pompek jak zrobię beż zboczenia i nie zesram się przy robieniu brzuszków to będzie dobrze. Trzeba być realistą. 
A teraz wypoerdalam
0.25833511352539