11
Jestem jednostką, która chodzi do pracy w dość dużej firmie. Jak to w biurach dużych firm bywa - mamy kuchnie a w nich podstawowe rzeczy jak lodówka, umywalka a nawet zmywarka. Zmywarka fajna rzecz, ogranicza zużycie wody, jest ekologiczna i w ogóle - pomyślał zarząd. Do tego pracownicy nie będą tracić czasu na zmywanie naczyń. Rygor pracy kuchennych zmywarek jest następujący - w trakcie pracy ludzie ją zapełniają, po pracy jest uruchamiania zmywarka i na drugi dzień rano mamy czyste naczynia.
Firma nie ma/nie udostępnia naczyń swoim pracownikom - każdy przynosi własny kubek, talerzyk czy sztućce. Jak to w społeczeństwie bywa - zostawisz coś w przestrzeni wspólnej (kuchni) gotowe do użycia, to to zniknie i znajdzie nowego właściciela. Tak więc niepisaną regułą jest, że każdy troszczy się o swoją własność i kubki, talerze czy sztućce trzyma w swoim pokoju.
I tu pojawiam się ja. 
Mój rygor pracy absolutnie nice pokrywa się z rygorem pracy zmywarki - przychodzę do biura tylko raz w tygodniu, ona tam siedzi cały czas. Chcąc nie chcąc, realizuję zasadę ochrony własności prywatnej i pilnuję swoich rzeczy (nóż już ktoś mi zajebał, a był podpisany grawerem). Jeśli zostawię coś w zmywarce, to w przeciągu tygodnia najpewniej znajdzie nowego właściciela (mimo, że jest podpisane, tak jak nóż). W takiej sytuacji jestem absolutnie wykluczony z możliwości korzystania ze zmywarki chociaż sam uważam (podobnie do zarządu) że zmywarka fajna rzecz, ogranicza zużycie wody, czasu pracy na mycie naczyń, jest proeko i w ogóle fajnie.
Wnioski:
Chuj z zarządem, marnuję wodę, czas i środowisko bo nie mogę korzystać ze zmywarki.
Zmarnowałem komuś pewnie ze dwie minuty na czytanie mojego bezsensownego i bezcelowego wysrywu. 
Zrobiłem właśnie kupę w czasie pracy, więc mi za za zrobienie gówna i napisanie tego gówna zapłacili, Tobie niekoniecznie. 
0.30450010299683